Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Cóż?...
Niemoc ją ogarnęła, niemoc ogromna, cicha i bolesna, tak strasznie bolesna, że nawet
płakać nie mogła, nie miała sił, trzęsła się ino w sobie jak ta drzewina drętwiejąca z zimna, co
ani uciecze od męki, ni poratunku uprosi, ni bronić się poradzi - jako ta drzewina skrzytwiała
Hanczyna dusza. Wsparła głowę na kółku, opuściła ręce i zapatrzyła się przed się, w swoją
dolę nieszczęsną, w gorzką bezmoc swoją, i długo, długo tak trwała, ino kiedy niekiedy spod
sinych powiek wysuła łza jaka paląca i padała na wełnę, i zamarzała tam w krwawy różaniec
boleści.
Ale nazajutrz wstała spokojniejsza nieco, bo i jakże, miała to czas na turbowanie jak jaka
dziedziczka! Może tak jest, jak młynarz powiadał, a może i nie jest! Opuści to ręce, płakać
będzie i wyrzekać, kiej wszystko na jej głowie, i dzieci, i gospodarstwo, i bieda cała! Kto temu
zaradzi jak nie ona? Tylko pomodliła się gorąco przed Matką Bolesną i żeby Pan Jezus
odmienił, to się ochfiarowała iść na zwiesnę do Częstochowy, na trzy msze dać i kiedyś, jak
się zapomoże, zanieść cały kamień wosku do kościoła, na światło przed wielki ołtarz.
Ulżyło jej bardzo, jakby się wyspowiadała i ten Sakrament święty wzięła, że ostro zabrała
się do przędzenia, tylko dzień, chociaż był słoneczny i jasny, dłużył się jej niepomiernie i
rozbierała ją troska o Antka.
Przyszedł dopiero wieczorem, na samą kolację, ale był taki zbiedzony, zmarnowany i cichy,
a tak się witał poczciwie, dzieciom bułek przyniósł, że prawie zapomniała o podejrzeniach,
a gdy jeszcze urznął sieczki i pomagał jej przy obrządku, jak mógł, rozczuliła się tak
głęboko, że i wypowiedzieć trudno.
Nie mówił tylko, gdzie był i co robił, juścić nie śmiała o to pytać.
Po kolacji przyszedł Stach, jak był często zaglądał, choć mu Weronka broniła, a w jakiś
czas po nim najniespodziewaniej zjawił się stary Kłąb.
Niemało się zdziwili, bo pierwszy to był człowiek ze wsi od czasu ich wygnania, i tak rozumieli,
że z jakimś interesem przychodzi.
- Że to nikt ani się pokaże, tom umyślił waju odwiedzić - rzekł prosto.
Dziękowali mu też ze szczerą i głęboką wdzięcznością.
Siedli se rzędem na ławie, blisko komina, i pogadywali wolno, poważnie, a stary dorzucał
gałązek na ogień.
- Mróz niezgorszy, co?
- Że i młócić bez kożucha i rękawic trudno - powiedział Stacho.
- A co gorsza, że i wilki się pokazują.
Ze zdumieniem spojrzeli na Kłęba.
- Prawdę mówię, dzisiejszej nocy podkopywały pod wójtów chlew, musiało je coś spłoszyć,
że prosiaka nie wzięły, a wygrzebały jamę, aż pod przycieś, sam chodziłem w połednie
oglądać, piąciu ich musiało być najmniej!
- To ani chybi, na ciężką zimę znak.
- Przeciech mrozy dopiero co wzięły i tu już wilki wychodzą...
- Widziałem pod Wolą, na tej drodze za młynem, wiecie, gęsty ślad, jakby całe stado szło
na ukos drogi, przyglądałem
się, alem myślał, że to pańskie psy polowe, a to wilki musiały być... - powiedział
żywo Antek.
- Byliście to i w porębie? - zagadnął Kłąb.
- Nie, powiadali ino ludzie, że tną ten przykupny las, przy Wilczych Dołach.
- Powiedział i mnie borowy, że dziedzic nikogo z Lipiec wołać nie będzie do roboty, pono
przez złość, że się o swoje upominają.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595