Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Panie drogi - jednym słowem - źle słychać. Hrabia Sanocki, pamięta pan, ten stronnik groszowych oszczędności, chce zupełnie wycofać się ze spółki... A wie pan dlaczego? Dla dwu powodów: naprzód, bawisz się pan w wyścigi, a po wtóre - bijesz go pan na wyścigach. Razem z pańską klaczą ścigał się jego koń i - przegrał. Hrabia jest bardzo zmartwiony i mruczy: "Po diabła mam składać kapitały? Czy po to, ażeby kupcom dawać możność ścigania się ze mną i chwytania mi nagród sprzed nosa?..."
Na próżno przekonywałem go - ciągnął odpocząwszy adwokat że przecież wyścigi są takim dobrym interesem jak każdy inny, a nawet lepszym, gdyż w ciągu kilku dni na ośmiuset rublach zarobiłeś pan trzysta; ale hrabia od razu zamknął mi usta:
"Wokulski - odparł - całą wygraną i wartość konia oddał damom na ochronkę, a oprócz tego Bóg wie ile zapłacił Yungowi i Millerowi..."
- Czy mi nawet tego robić nie wolno! - wtrącił Wokulski.
- Wolno, panie, wolno - potakiwał słodko znakomity adwokat.- Wolno robić, ale robiąc to - powtarzasz pan tylko stare grzechy, zresztą daleko lepiej spełniane przez innych. Ani zaś ja, ani książę, ani ci hrabiowie nie po to zbliżyli się do pana, ażebyś odgrzewał dawne potrawy, tylko - ażebyś wskazał nam nowe drogi.
- Więc niech się cofną od spółki - odburknął Wokulski - ja ich nie wabię...
- I cofną się - mówił adwokat trzęsąc ręką - zrób no pan tylko jeszcze jeden błąd...
- Albożem narobił ich tak wiele!...
- Pyszny pan jesteś - złościł się mecenas uderzając ręką w kolano. -- A pan wiesz, co mówi hrabia Liciński, ten niby-Anglik, ten: "t e k"?. On mówi: "Wokulski jest to skończony dżentelmen, strzela jak Nemrod, ale... to żaden kierownik interesu kupieckiego. Bo dzisiaj rzuci miliony w przedsiębiorstwo, a jutro wyzwie kogo na pojedynek i wszystko narazi..."
Wokulski aż cofnął się z fotelem. Ten zarzut nawet nie przyszedł mu do głowy. Mecenas spostrzegłszy wrażenie postanowił kuć żelazo, póki gorące,
- Jeżeli tedy, kochany panie Stanisławie, nie chcesz zmarnować tak pięknie rozpoczętej sprawy, więc już nie brnij dalej. A nade wszystko nie kupuj kamienicy Łęckich. Bo gdy włożysz w nią dziewięćdziesiąt tysięcy rubli, daruj, ale spółka rozwieje się jak dym z fajki. Ludzie widząc, że umieszczasz duży kapitał na sześć lub siedem procent, stracą wiarę do owych procentów, jakieś im obiecywał, a nawet... Pojmujesz... Gotowi podejrzewać...
Wokulski zerwał się od stołu.
- Nie chcę żadnych spółek!... - krzyknął. - Nie żądam od nikogo łaski, raczej wyświadczam ją innym. Kto mi nie ufa, niech sprawdzi cały interes... Przekona się, żem go nie mistyfikował, ale - i nie będzie moim wspólnikiem. Hrabiowie i książęta nie mają monopolu na fantazje... Ja mam także moje fantazje i nie lubię, ażeby mi się wtrącano...
- Powoli... powoli... uspokój się, kochany panie Stanisławie - mitygował adwokat, na powrót sadowiąc go na fotelu. - Więc nie cofasz się od kupna?...
- Nie; ta kamienica ma dla mnie większą wartość aniżeli spółka z panami całego świata.
- Dobrze... dobrze... Więc może byś na pewien czas podstawił kogo zamiast siebie. W razie ostatecznym nawet ja pożyczę ci firmy, a o zabezpieczenie własności nie ma kłopotu. Najważniejsza rzecz- nie zniechęcać ludzi, którzy już są. Arystokracja, raz zasmakowawszy w interesach publicznych, może do nich przylgnie, a za rok, za pół roku pan staniesz się i nominalnym właścicielem kamienicy. Cóż, zgoda?
- Niech i tak będzie - odparł Wokulski.
- Tak - mówił adwokat - tak będzie najlepiej. Gdybyś pan sam kupił ten budynek, znalazłbyś się w fałszywej pozycji nawet wobec państwa Łęckich. Zazwyczaj nie lubimy tych, którzy coś po nas dziedziczą, to jedno. A po wtóre - kto zaręczy, że nie zaczęłyby snuć im się różne kombinacje po głowach?... Nużby pomyśleli: kupił za drogo albo za tanio?... Jeżeli za drogo - jak śmie robić nam łaskę, a jeżeli za tanio, to - wyzyskał nas...

Strony: