Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

punkt poprzednio wyliczone zapasy. Dopiero kieliszek wina przywrócił mu silnie zachwianą równowagę moralną.
Wokulski tymczasem jadł.
- No, cóż nowego? - rzekł spokojniejszym tonem pan Ignacy, trącając gościa w kolano.
- Domyślam się, że ci chodzi o politykę - odparł Wokulski. - Będzie pokój.
- A po cóż zbroi się Austria?
- Zbroi się za sześćdziesiąt milionów guldenów ?... Chce zabrać Bośnię i Hercegowinę.
Ignacemu rozszerzyły się źrenice.
-Austria chce zabrać?... - powtórzył. - Za co ?
-Za co? - uśmiechnął się Wokulski. - Za to, że Turcja nie może jej tego zabronić.
- A cóż Anglia?
- Anglia także dostanie kompensatę.
- Na koszt Turcji?
- Rozumie się. Zawsze słabi ponoszą koszta zatargów między silnymi.
- A sprawiedliwość? - zawołał Ignacy.
- Sprawiedliwym jest to, że silni mnożą się i rosną, a słabi giną. Inaczej świat stałby się domem inwalidów, co dopiero byłoby niesprawiedliwością.
Ignacy posunął się z krzesłem.
- I ty to mówisz, Stasiu?... Na serio, bez żartów ?
Wokulski zwrócił na niego spokojne wejrzenie.
- Ja mówię - odparł. - Cóż w tym dziwnego ? Czyliż to samo prawo nie stosuje się do mnie, do ciebie, do nas wszystkich ?... Za dużo płakałem nad sobą, ażebym się miał rozczulać nad Turcją.
Pan Ignacy spuścił oczy i umilkł. Wokulski jadł.
- No, a jakże tobie poszło? - zapytał Rzecki już zwykłym tonem.
Wokulskiemu błysnęły oczy. Położył bułkę i oparł się o poręcz kanapy.
- Pamiętasz - rzekł - ile wziąłem pieniędzy, gdym stąd wyjeżdżał ?
- Trzydzieści tysięcy rubli, całą gotówkę.
- A jak ci się zdaje: ile przywiozłem ?
- Pięćdzie... ze czterdzieści tysięcy... Zgadłem?... - pytał Rzecki, niepewnie patrząc na niego.
Wokulski nalał szklankę wina i wypił ją powoli.
- Dwieście pięćdziesiąt tysięcy rubli, z tego dużą część w złocie - rzekł dobitnie. - A ponieważ kazałem zakupić banknoty, które po zawarciu pokoju sprzedam, więc będę miał przeszło trzysta tysięcy rubli...
Rzecki pochylił się ku niemu i otworzył usta.
- Nie bój się - ciągnął Wokulski. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, nawet ciężko, bardzo ciężko. Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i pięć razy mniejszym zyskiem niż inni. Toteż mój kapitał ciągle wzrastający był w ciągłym ruchu. - No - dodał po chwili - miałem też szalone szczęście... Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie. Gruba gra?... prawie co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie.
- I tylko po to jeździłeś tam? - zapytał Ignacy.
Wokulski drwiąco spojrzał na niego.
- Czy chciałeś, ażebym został tureckim Wallenrodem?...
- Narażać się dla majątku, gdy się ma spokojny kawałek chleba!... - mruknął pan Ignacy, kiwając głową i podnosząc brwi.
Wokulski zadrżał z gniewu i zerwał się z kanapy.

- Ten spokojny chleb - mówił zaciskając pięści - dławił mnie i dusił przez lat sześć!... Czy już nie pamiętasz, ile razy na dzień przypominano mi dwa pokolenia Minclów albo anielską dobroć mojej żony? Czy był kto z dalszych i bliższych znajomych, wyjąwszy ciebie, który by
Strony: