Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Co ja zrobię, kiedy pan jak ma pieniądze, to jest chory, a jak jest zdrów, to nie ma pieniędzy?... - odpowiedział inny głos nieco zacinający z żydowska.
W tej chwili rozległ się w przedpokoju szelest kobiecej sukni i wbiegła panna Florentyna mówiąc:
- Cicho!.. na Boga, cicho!... Niech pan Szpigelman przyjdzie jutro...Przecież pan Szpigelman wie, że są pieniądze...
- Właśnie ja dlatego dzisiaj przychodzę już trzeci raz. A jutro przyjdą inni i ja znów będę czekał... Krew uderzyła do głowy pannie Izabeli, która nie zdając sobie sprawy z tego, co robi, nagle weszła do przedpokoju.
- Co to jest?... - zapytała panny Florentyny.
Mikołaj wzruszył ramionami i na palcach wyszedł do kuchni.
- To ja jestem, panno hrabianko... Dawid Szpigelman - odpowiedział niewielki człowiek z czarnym zarostem i w czarnych okularach.- Ja do pana hrabiego przyszedłem na mały interes... - Kochana Belu... - odezwała się panna Florentyna chcąc wyprowadzić kuzynkę.
Ale panna Izabela wyrwała się jej z rąk i zobaczywszy, że gabinet ojca jest wolny, kazała tam wejść Szpigelmanowi.
- Zastanów się, Belu, co robisz?... - upominała ją panna Florentyna.
- Chcę raz dowiedzieć się prawdy - rzekła panna Izabela.
Zamknęła drzwi gabinetu, siadła na fotelu i patrząc w okulary Szpigelmanowi zapytała:
- Jaki interes ma pan do mego ojca?
- Przepraszam pannę hrabiankę - odpowiedział przybysz kłaniając się - to jest bardzo mały interes. Ja tylko chcę odebrać moje pieniądze...
- Ile?
- Zbierze się może z osiemset rubli...
- Dostanie pan jutro.
- Przepraszam pannę hrabiankę, ale ja już od pół roku co tydzień dostaję same tylko jutro, a nie widzę ani procentu, ani kapitału.
Panna Izabela poczuła brak oddechu i ściskanie serca. Wnet jednakże zapanowała nad sobą.
- Pan wiesz, że ojciec mój odbiera trzydzieści tysięcy rubli... Prócz tego (mówiła, sama nie wiedząc dlaczego!) będziemy mieli dziesięć tysięcy rocznie... Pańska sumka przepaść nie może, chyba pan rozumie...
- Skąd dziesięć?... - spytał Żyd i zuchwale podniósł głowę
- Jak to skąd? - odparła oburzona. - Procent od naszego majątku.
- Od trzydziestu tysięcy?... - wtrącił Żyd z uśmiechem, myśląc, że chcą go wyprowadzić w pole.
- Tak.
- Przepraszam pannę hrabiankę - ironicznie odparł Szpigelman - ja dawno robię pieniędzmi, ale takiego procentu nigdy nie widziałem. Od trzydziestu tysięcy pan hrabia może mieć trzy tysiące, i jeszcze na bardzo niepewnej hipotece. Ale co mnie do tego... Mój interes jest, żebym ja odebrał moje pieniądze. Bo jak jutro przyjdą inni, to oni znowu będą lepsi od Dawida Szpigelmana, a jak pan hrabia resztę odda na procent, to ja będę musiał czekać rok...
Panna Izabela zerwała się z fotelu.
- Więc ja pana zapewniam, że jutro dostaniesz pieniądze! - zawołała patrząc na niego z pogardą.
- Słowo? - spytał Żyd delektując się w duszy jej pięknością.
- Słowo daję, że jutro będziecie wszyscy spłaceni... Wszyscy, i to co do grosza!...
Żyd ukłonił się do ziemi i cofając się tyłem, opuścił gabinet.
- Zobaczę, jak panna hrabianka dotrzyma słowa... - rzekł na odchodnym.
Stary Mikołaj znowu był w przedpokoju i z taką gracją otworzył drzwi Szpigelmanowi, że ten już z sieni zawołał:

Strony: