Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

To powiedziawszy Ignacy wypił wino, a kieliszek rzucił na ziemię. Szkło rozbiło się z brzękiem, który obudził Ira.
- Chodźmy do sklepu - rzekł Ignacy. - Bywają rozmowy, po których dobrze jest mówić o interesach.
Wydobył ze stolika klucz i wyszli. W sieni wionął na nich mokry śnieg. Rzecki otworzył drzwi sklepu i zapalił kilka lamp.
- Co za towary! - zawołał Wokulski. - Chyba wszystko nowe ?
- Prawie. Chcesz zobaczyć ?... Tu jest porcelana. Zwracam ci uwagę...
- Później... Daj mi księgę.
- Dochodów ?
- Nie, dłużników.
Rzecki otworzył biurko, wydobył księgę i podsunął fotel. Wokulski usiadł i rzuciwszy okiem na listę, wyszukał w niej jedno nazwisko.
- Sto czterdzieści rubli - mówił czytając. - No, to wcale niedużo...
- Któż to? - zapytał Ignacy. -- A... Łęcki...
- Panna Łęcka ma także otwarty kredyt... bardzo dobrze - ciągnął Wokulski zbliżywszy twarz do księgi, jakby w niej pismu było niewyraźne. - A... a... Onegdaj wzięła portmonetkę... Trzy ruble ?... to chyba za drogo...
- Wcale nie - wtrącił Ignacy. - Portmonetka doskonała, sam ją wybierałem.
- Z którychże to ? - spytał niedbale Wokulski i zamknął księgę.
- Z tej gablotki. Widzisz, jakie to cacka.
- Musiała jednak dużo między nimi przerzucić... Jest podobno wymagająca...
- Wcale nie przerzucała, dlaczego miałaby przerzucać ? - odparł Ignacy. - Obejrzała tę...
- Tę?..
- A chciała wziąć tę...
- Ach, tę... - szepnął Wokulski biorąc do ręki portmonetkę.
- Ale ja poradziłem jej inną, w tym guście...
- Wiesz co, że to jednak jest ładny wyrób.
- Tamta, którą ja wybrałem, była jeszcze ładniejsza.
- Ta bardzo mi się podoba. Wiesz... ja ją wezmę, bo moja już na nic.:.
- Czekaj, znajdę ci lepszą - zawołał Rzecki.
- Wszystko jedno. Pokaż inne towary, może jeszcze co mi się przyda.
- Spinki masz ?... Krawat, kalosze, parasol...
- Daj mi parasol, no... i krawat. Sam wybierz. Będę dziś jedynym gościem i w dodatku zapłacę gotówką.
- Bardzo dobry zwyczaj - odparł uradowany Rzecki. Prędko wydobył krawat z szuflady i parasol z okna i podał je ze śmiechem Wokulskiemu. - Po strąceniu rabatu - dodał - jako handlujący, zapłacisz siedem rubli. Pyszny parasol... Bagatela...
- To już wróćmy do ciebie - rzekł Wokulski.
- Nie obejrzysz sklepu? - spytał Ignacy.
- Ach, co mnie to ob...
- Nie obchodzi cię twój własny sklep, taki piękny sklep ?... - zdziwił się Ignacy.
- Gdzież znowu, czy możesz przypuszczać... Ale jestem trochę zmęczony.
- Słusznie - odparł Rzecki. - Co racja, to racja. Więc idźmy.
Pozakręcał lampy i przepuściwszy Wokulskiego zamknął sklep. W sieni znowu spotkał ich mokry śnieg i Paweł, niosący obiad.

ROZDZIAŁ PIĄTY:

DEMOKRATYZACJA PANA I MARZENIA PANNY Z TOWARZYSTWA

Strony: