Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- O! słyszy pan? - rzekła wskazując na drzwi, które prowadziły do pokoju od strony dziedzińca.
Istotnie, usłyszałem głos ekscentrycznego brunecika, który z trzeciego piętra wołał:
- Marysiu!... Marysiu, chodź do nas...
- Marysiu! - krzyknęła baronowa.
- Przecież jestem... Czego pani chce? - odparła nieco zarumieniona służąca.
- Ani mi się rusz z domu!... Oto ma pan... - mówiła baronowa-tak jest po całych dniach. A wieczorem chodzą do nich praczki... Panie! - zawołała składając pobożnie ręce - wygnajcie tych nihilistów, bo to źródło zepsucia i niebezpieczeństwa dla całego domu... Oni w trupich główkach trzymają herbatę i cukier... Oni kośćmi ludzkimi poprawiają węgle w samowarze... Oni chcą tu kiedy przynieść całego nieboszczyka ...
Zaczęła znowu tak płakać, iż myślałem, że dostanie spazmów.
- Panowie ci - rzekłem - nie płacą komornego, więc bardzo być może...
Baronowej obeschły oczy.
- Ależ naturalnie - przerwała mi - że musicie ich wypędzić...Lecz, panie! -zawołała - jakkolwiek są oni źli i zepsuci, to przecież gorszą od nich jest ta... ta Stawska!...
Zdziwiłem się zobaczywszy płomień nienawiści, jaki błysnął w oczach pani baronowej przy wymówieniu nazwy: Stawska.
- Pani Stawska tu mieszka? - spytałem mimo woli. - Ta piękna?..
- O... nowa ofiara!... - wykrzyknęła baronowa wskazując na mnie z pałającymi oczyma zaczęła mówić głębokim głosem:
- Ależ, człowieku siwowłosy, zastanów się, co robisz?... Wszakże to kobieta, której mąż oskarżony o zabójstwo uciekł za granicę... A z czego ona żyje?... Z czego się tak stroi?...
- Pracuje kobiecisko jak wół - szepnął rządca.
- O... i ten!... - zawołała baronowa. - Mój mąż (jestem pewna, że to on) przysyła jej ze wsi bukiety... Rządca tego domu kocha się w niej i bierze od niej komorne z dołu co miesiąc...
- Ależ, pani!... - zaprotestował eks-obywatel, a jego oblicze stało się tak rumiane jak nos.
- Nawet ten poczciwy niedołęga -Maruszewicz - ciągnęła baronowa - nawet on po całych dniach wygląda do niej oknem...
Dramatyczny głos baronowej przeszedł znowu w szlochanie.
- I pomyśleć - jęczała - że taka kobieta ma córkę, córkę... którą wychowuje dla piekła, a ja... O! wierzę w sprawiedliwość... wierzę w miłosierdzie boskie, ale nie rozumiem... tak... nic nie rozumiem tych wyroków, które mnie pozbawiły; a jej zostawiają dziecko... tej... tej... Panie! - wybuchnęła z nową siłą głosu - możesz zostawić nawet tych nihilistów, ale ją... musisz wygnać!... Niech lokal po niej stoi pustką...będę za niego płacić, byle ona nie miała dachu nad głową...
Ten wykrzyknik już całkiem mi się nie podobał. Dałem znak rządcy, że wychodzimy, i kłaniając się rzekłem ozięble:
- Pozwoli pani baronowa, że w tej sprawie zadecyduje sam gospodarz, pan Wokulski. Baronowa rozkrzyżowała ręce jak człowiek trafiony kulą w piersi.
- Ach!... więc tak?... - szepnęła. - Więc już i pan, i... ten, ten...Wokulski związaliście się z nią?... Ha!... zaczekam tedy na sprawiedliwość boską...
Wyszliśmy, nie zatrzymywani dłużej; na schodach zatoczyłem się jak pijany.
- Co pan wiesz o tej pani Stawskiej? - zapytałem Wirskiego.
- Najuczciwsza kobieta - odparł. - Młode to, piękne i pracuje na cały dom... Bo emerytura jej matki ledwie starczy na komorne...
- Ma matkę?
- Ma. Także dobra kobiecina.
- A ile płacą za lokal?
- Trzysta rubli - odpowiedział rządca. - To, panie, jakbyśmy z ołtarza zdejmowali...

Strony: