Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

I podał mu tej samej wielkości kulkę platynową. Wokulski przekładał obie z rąk do rąk; zdziwienie jego wzrosło.
- To jest chyba ze dwa razy cięższe od platyny?... - szepnął.
- A tak... tak!... - śmiał się Geist. - Nawet jeden z moich przyjaciół akademików nazwał to "komprymowaną platyną"... Dobry wyraz, co? na oznaczenie metalu, którego ciężar gatunkowy wynosi 30,7,... Oni tak zawsze. Ile razy uda im się wynaleźć nazwę dla nowej rzeczy, zaraz mówią, że ją wytłumaczyli na zasadzie już poznanych praw natury. Przepyszne osły... najmędrsze ze wszystkich, jakimi roi się tak zwana ludzkość... A to znasz? - dodał.
- No, to jest sztabka szklana - odparł Wokulski.
- Cha! cha!... - śmiał się Geist. - Weź do ręki, przypatrz się... Prawda, że ciekawe szkło?... Cięższe od żelaza, z odłamem ziarnistym, wyborny przewodnik ciepła i elektryczności, pozwala się strugać... Prawda, jak to szkło dobrze udaje metal?... Może chcesz je rozgrzać albo kuć młotem?..
Wokulski przetarł oczy. Nie ulega kwestii, że takiego szkła nie widziano na świecie.
- A to?... - spytał Geist pokazując mu inny kawałek metalu.
- To chyba stal...
- Nie sód i nie potas?... - pytał Geist.
- Nie..
- Weźże do rąk tę stal...
Tu już podziw Wokulskiego przeszedł w pewien rodzaj zaniepokojenia: owa rzekoma stal była lekką jak płatek bibułki.
- Chyba jest pusta w środku?...
- Więc przetnij tę sztabkę, a jeżeli nie masz czym, przyjedź do mnie. Zobaczysz tam nierównie więcej podobnych osobliwości i będziesz mógł robić z nimi próby, jakie ci się podoba. Wokulski oglądał po kolei ów metal cięższy od platyny, drugi metal przeźroczysty, trzeci lżejszy od puchu... Dopóki trzymał je w rękach, wydawały mu się rzeczami najnaturalniejszymi pod słońcem: cóż jest bowiem naturalniejszego aniżeli przedmiot, który oddziaływa na zmysły? Lecz gdy oddał próbki Geistowi, ogarniało go zdziwienie i niedowierzanie, zdziwienie i obawa. Więc znowu oglądał je, kręcił głową, wierzył i wątpił na przemian.
- No i cóż? - zapytał Geist.
- Czy pokazywał pan to chemikom?
- Pokazywałem.
- I cóż oni?...
- Obejrzeli, pokiwali głowami i powiedzieli, że to blaga i kuglarstwo, którym poważna nauka zajmować się nie może.
- Jak to, więc nawet nie robili prób? - spytał Wokulski.
- Nie. Niektórzy z nich wprost mówili, że mając do wyboru między pogwałceniem "praw natury" a złudzeniami własnych zmysłów, wolą nie dowierzać zmysłom. I jeszcze dodawali, że robienie poważnych doświadczeń z podobnymi kuglarstwami może obłąkać zdrowy rozsądek i stanowczo wyrzekli się doświadczeń.
- I nie ogłaszasz pan o tym?
- Ani myślę. Owszem, ta bezwładność mózgów daje mi najlepszą gwarancję bezpieczeństwa tajemnicy moich wynalazków. W przeciwnym razie pochwycono by je, prędzej lub później odkryto by metodę postępowania i znaleziono by to, czego bym im dać nie chciał...
- Mianowicie?... - przerwał mu Wokulski.
- Znaleziono by metal lżejszy od powietrza - spokojnie odparł Geist.
Wokulski rzucił się na krześle; przez chwilę obaj milczeli.
- Dlaczegóż ukrywasz pan przed ludźmi ów transcendentalny metal? - odezwał się wreszcie Wokulski.

Strony: