Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Nie chciałem obrazić pani: sformułowałem tylko to, com słyszał. Pani Wąsowska przygryzła usta. Jechali jakiś czas milcząc. Po chwili znowu zabrała głos pani Wąsowska.
- Już określiłam sobie pana: pan jesteś pedant. Co wieczór, nie wiem o której, ale zapewne przed dziesiątą, robisz pan rachunki, potem idziesz spać, ale przed spaniem mówisz pacierz, głośno powtarzając: Nie pożądaj żony bliźniego twego. Czy tak?...
- Niech pani mówi dalej.
- Nie będę nic mówić, bo mnie już i rozmowa z panem dręczy. Ach, ten świat daje nam same zawody!... Kiedy kładziemy pierwszą suknię z trenem, kiedy idziemy na pierwszy bal, kiedy pierwszy raz kochamy - zdaje się nam, że otóż jest coś nowego... Lecz po chwili przekonywamy się, że to już było albo że to jest - nic... Pamiętam, w roku zeszłym, w Krymie, jechaliśmy w kilka osób bardzo dziką drogą, po której kiedyś snuli się rozbójnicy. I właśnie gdy rozmawiamy o tym, wysuwa się spoza skały dwu Tatarów... Chwała Bogu! myślę, ci zechcą nas zabić, bo miny mieli okropne, choć bardzo przystojni ludzie. A oni, wie pan, z jaką wystąpili propozycją?... Ażeby kupić od nich winogron!... Panie! Oni nam sprzedawali winogrona, kiedy ja myślałam o bandytach. Chciałam ich wybić ze złości, naprawdę. Otóż - pan dzisiaj przypomniał mi tych Tatarów... Prezesowa przez kilka tygodni tłomaczyła mi, że pan jesteś oryginalny człowiek, zupełnie inny od innych, a tymczasem widzę, że pan jesteś najzwyklejszy pedant. Czy tak?
- Tak
- Widzi pan, jak ja się znam na ludziach. Może byśmy jeszcze pojechali galopem. Albo - nie, już mi się nie chce, jestem zmęczona. Ach... gdybym choć raz w życiu spotkała prawdziwie nowego człowieka...
- A z tego co by pani przyszło?
- Miałby jakiś nowy sposób postępowania, mówiłby mi nowe rzeczy, czasami rozgniewałby mnie do łez, potem sam śmiertelnie obraziłby się na mnie, a potem - naturalnie musiałby przepraszać. O, ten zakochałby się we mnie do szaleństwa! Wpiłabym mu się tak w serce i pamięć, że nawet w grobie nie zapomniałby o mnie... No, taką miłość -rozumiem.
- A pani co by mu dała w zamian? - spytał Wokulski, któremu robiło się coraz ciężej i smutniej.
- Czy ja wiem? Może i ja zdecydowałabym się na jakie szaleństwo...
- Teraz ja powiem, co by ten nowy człowiek dostał od pani mówił Wokulski czując, że zbiera w nim gorycz. - Naprzód, dostałby długą listę wielbicieli dawniejszych, następnie, drugą listę wielbicieli, którzy nastąpią po nim, a w czasie antraktu miałby możność sprawdzania... czy na koniu dobrze leży siodło...
- To nikczemne, co pan powiedziałeś! - krzyknęła pani Wąsowska ściskając szpicrózgę.
- Tylko powtórzenie tego, co słyszałem od pani: Jeżeli jednak mówię za śmiało na tak krótką znajomość...
- Owszem, słucham... Może pańskie impertynencje będą ciekawsze aniżeli ta chłodna grzeczność, którą od dawna umiem na pamięć. Naturalnie, taki człowiek jak pan gardzi takimi kobietami jak ja... No, śmiało...
- Za pozwoleniem. Przede wszystkim nie używajmy zbyt silnych wyrazów, które wcale nie odpowiadają spacerowej sytuacji. Między nami nie ma mowy o uczuciach, tylko o poglądach. Otóż, moim zdaniem, w poglądzie pani na miłość istnieją nie dające się pogodzić kontrasty.
- Proszę? - zdziwiła się wdówka: - To, co pan nazywasz kontrastami, ja najdoskonalej godzę w życiu.
- Mówi pani o częstej zmianie kochanków...
- Jeżeli łaska, nazwijmy ich wielbicielami.

- A następnie, chce pani znaleźć jakiegoś nowego i nietuzinkowego człowieka, który by nawet w grobie nie zapomniał o pani. Otóż, o ile ja znam ludzką naturę, jest to cel nie do
Strony: