Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Witam panią. Jakże się miewa pan Łęcki?
- Papo trochę przyszedł do siebie... Zasyła panu ukłony...
- Bardzo jestem obowiązany za łaskawą pamięć. A pani hrabina?
- Ciocia jest zupełnie zdrowa. Prezesowa siadła na fotelu; obecni poczęli zajmować miejsca przy stole.
- Panie Wokulski, pan siada przy mnie - odezwała się pani Wąsowska.
- Z największą chęcią, o ile żołnierz ma prawo siadać w obecności swego komendanta.
- Czy już wzięła cię pod komendę, panie Stanisławie? - zapytała z uśmiechem prezesowa.
- Ale jak! Nieczęsto odbywa się podobną musztrę...
- Mści się za to, że wodziłam go po manowcach - wtrąciła pani Wąsowska.
- Po manowcach jeździć najprzyjemniej - odparł Wokulski.
- Byłem pewny, że tak będzie, ale nie sądziłem, że tak prędko...odezwał się baron ukazując swój piękny garnitur sztucznych zębów.
- Niech mi kuzyn przysunie sól - rzekła panna Izabela do Starskiego.
- Służę... Ach, rozsypałem!... Pokłócimy się.
- Już chyba nam ten wypadek nie grozi - odparła panna Izabela z komiczną powagą.
- Czy zobowiązaliście się nigdy nie kłócić? - zapytała pani Wąsowska.
- Nie mamy zamiaru nigdy przepraszać się - odpowiedziała panna Izabela.
- Ładnie! - rzekła pani Wąsowska. - Na pańskim miejscu, panie Kazimierzu, teraz straciłabym wszelką nadzieję.
- Alboż mi ją wolno było kiedy mieć! - westchnął Starski.
- Prawdziwe szczęście dla nas obojga... - szepnęła panna Izabela. Wokulski słuchał i patrzył Panna Izabela rozmawiała naturalnie, w bardzo spokojny sposób, żartując ze Starskiego, który wcale nie zdawał się tym martwić. Natomiast od czasu do czasu spoglądał ukradkiem na pannę Ewelinę Janocką, która szepcząc z baronem, rumieniła się i bladła.
Wokulski uczuł, że z serca zsuwa się mu ogromny ciężar.
"Oczywiście - myślał - jeżeli w tym towarzystwie Starski zajmuje się kimś, to tylko panną Eweliną, a ona nim..."
W tej chwili obudziła się w nim radość i wielka życzliwość dla oszukiwanego barona.
"Już ja go nie będę ostrzegał!" - rzekł w duchu. A potem dodał, że takie zadowolenie z cudzej biedy jest jednak bardzo podłym uczuciem.
Obiad skończył się, panna Izabela zbliżyła się do Wokulskiego.
- Wie pan - rzekła - jakiego doznałam uczucia na widok pana? Oto żalu. Przypomniałam sobie, że mieliśmy we troje jechać do Paryża: ja, ojciec i pan, i że z naszej trójki los był dobry tylko dla pana. Bawił się pan przynajmniej?... Za nas troje?... Musi mi pan odstąpić trzecią część doznanych wrażeń.
- A gdyby nie były wesołe?
- Dlaczego? - Choćby dlatego, że pani nie było tam, gdzie mieliśmy być razem.
- O ile wiem, umie pan jednak bawić się dobrze tam, gdzie mnie nie ma - odparła panna Izabela i odeszła.
- Panie Wokulski!... - zawołała pani Wąsowska. Lecz spojrzawszy na niego i na pannę Izabelę rzekła tonem niechęci:
- Albo nie... już nic... Daję panu na dziś urlop. Moi państwo, chodźmy do parku. Panie Ochocki...
- Pan Ochocki ma mnie dziś uczyć meteorologü - odezwała się panna Felicja.
- Meteorologii?... - powtórzyła pani Wąsowska.
- A tak... Właśnie zaraz idziemy na górę do obserwatorium...
- Czy pan tylko meteorologię ma zamiar wykładać? - spytała pani Wąsowska. - Na wszelki jednak wypadek radziłabym zapytać babci, co ona sądzi o tej meteorologii...

Strony: