Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Pani zawsze musi mi zrobić jakiś skandal! - oburzył się Ochocki. - Pani może ze mną jeździć po wertepach, ale pannie Felicji nie wolno nawet zajrzeć do obserwatorium.
- Ależ zaglądajcie sobie, moi kochani, tylko już raz idźmy do parku. Baronie... Belu... Wyszli. W pierwszą parę pani Wąsowska z panną Izabelą, za nimi Wokulski, dalej baron z narzeczoną, a na końcu panna Felicja z Ochockim, który rozrzucał rękoma i prawił:
- Nic nigdy nie pozna pani nowego, chyba cudacki kapelusz albo siódmą czy ósmą figurę kontredansa, jeżeli jaki półgłówek wymyśli ją. Nic i nigdy!... - dodał dramatycznym głosem - bo zawsze znajdzie się jakaś baba...
- Fe! panie Julianie, któż tak mówi?...
- Tak, nieznośna baba, która będzie uważać to za nieprzyzwoite, że pani ze mną pójdzie do laboratorium...
- Bo może to naprawdę jest źle...
- Tak, źle!... Dekoltować się do pasa jest dobrze, brać lekcje śpiewu od jakiegoś Włocha, który nie czyści paznokci...
- Ale widzi pan... Bo gdyby młode panny ciągle sam na sam przebywały z młodymi ludźmi, to mogłaby się która zakochać...
- Więc cóż z tego? Niech się kocha... Czy lepiej, ażeby i nie kochała się, i była głupia?... Pani jest dzika kobieta, panno Felicjo...
- O panie...
- No, niech mi pani nie zawraca głowy swymi wykrzyknikami. Albo pani chce uczyć się meteorologii, a w takim razie idźmy na górę...
- Ale z Ewelinką albo z panią Wąsowską.
- Dobrze, dobrze... Dajmy już spokój tej zabawie - zakończył Ochocki, na znak gniewu kładąc ręce w kieszenie. Młoda para rozmawiała tak krzykliwie, że słychać ją było w całym parku, ku wielkiemu zadowoleniu pani Wąsowskiej, która zanosiła się ze śmiechu. Gdy umilkli, do uszu Wokulskiego doleciał szept barona i panny Eweliny.
- Prawda - mówił baron - jak ten Starski traci?... Z każdym dniem, panie, traci. Pani Wąsowska żartuje z niego, panna Izabela lekceważy go w najwyższym stopniu, a nawet nie zajmuje się nim panna Felicja. Zauważyła pani?...
- Tak - cicho szepnęła narzeczona.
- Jest to jeden z tych młodych ludzi, których całą ozdobę stanowiły widoki na duży spadek. Czy nie mam racji?..
- Tak.
- Gdy zaś upadła nadzieja zapisu prezesowej, Starski przestał być interesujący. Wszak prawda?... - Tak - odparła panna Ewelina z ciężkim westchnieniem. -Siądę tu - dodała głośno - a pan może mi przyniesie szal z pokoju...Przepraszam... Wokulski odwrócił głowę. Panna Ewelina upadła na ławkę blada i zmęczona, a baron wdzięczył się do niej.
- Idę natychmiast - rzekł. - Panie Wokulski... - dodał spostrzegłszy Wokulskiego - może pan zechce mnie zastąpić... Biegnę i wracam za chwilę... Pocałował narzeczoną w rękę i poszedł ku pałacowi. Teraz dopiero Wokulski spostrzegł, że baron ma nogi bardzo cienkie i nieosobliwie nimi włada.
- Pan dawno zna barona? - spytała panna Ewelina Wokulskiego. - Przejdźmy się trochę ku altance...
- Właśnie dopiero w tych dniach miałem przyjemność zbliżyć się z nim.
- On dla pana jest z wielkim uwielbieniem... Mówi, że pierwszy raz spotkał człowieka tak miłego w rozmowie... Wokulski uśmiechnął się.
- Zapewne - rzekł - dlatego, że on sam ciągle mówi do mnie o pani. Panna Ewelina mocno się zarumieniła.

- Tak, to bardzo zacny człowiek, bardzo mnie kocha... Jest wprawdzie między nami różnica wieku, ale i cóż to szkodzi? Doświadczone panie utrzymują, że im mąż starszy, tym
Strony: