Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Przy tej okazji Wokulski spostrzegł, że pani Wąsowska zamiast kokietować go, do czego ciągle nastręczała się sposobność, zachowuje się bardzo obojętnie. Uderzyło go zaś, że gdy Starski chciał ją raz pocałować w rękę, wyrwała ją i obrażona zapowiedziała mu, ażeby nigdy nie ważył się tego robić. Gniew jej był tak szczery, że sam Starski zdziwił się i zmieszał, a baron, choć mu nie szła karta, był w doskonałym humorze.
- Czy i mnie nie pozwoli pani ucałować swej rączki?... - rzekł baron w jakiś czas po owym wypadku.
- Panu owszem - odparła podając mu rękę. Baron ucałował ją jak relikwię spoglądając z triumfem na Wokulskiego, który pomyślał, że jego utytułowany przyjaciel może nie ma powodu do zbyt wielkiej uciechy,. Starski z takim zajęciem patrzył w karty, że zdawał się nie uważać na to, co zaszło.
Na trzeci dzień wypogodziło się, a na czwarty było już tak pięknie i sucho, że panna Felicja zaproponowała spacer na rydze.
Prezesowa tego dnia kazała podać wcześniej drugie śniadanie, a później obiad. Około wpół do pierwszej przed pałac zajechał brek i pani Wąsowska dała hasło do wsiadania.
- Śpieszymy się, bo szkoda czasu... Gdzie twój szal, Ewelinko?.. Służące niech siądą do bryczki i zabiorą kosze. A teraz - dodała, przelotnie spojrzawszy na Wokulskiego - każdy z panów wybierze sobie damę...
Panna Felicja chciała protestować, ale w tej chwili baron podskoczył do panny Eweliny, a Starski do pani Wąsowskiej, która przygryzając usta rzekła:
- Myślałam, że już mnie pan nigdy nie wybierze... I posłała Wokulskiemu piorunujące wejrzenie.
- To my, kuzynko, będziemy trzymać się razem - odezwał się Ochocki do panny Izabeli. - Ale w takim razie musi pani siąść przy koźle, bo ja powożę.
- Pani Wąsowska nie pozwala, bo pan wywróci! - zawołała panna Felicja, której los przeznaczył Wokulskiego.
- Owszem, niech powozi, niech wywraca... - rzekła pani Wąsowska. - Jestem dziś w takim usposobieniu, że zgadzam się na łamanie nam nóg... Biedny ten rydz, który dostanie się w moje ręce!...
- Jestem pierwszy z nich - odezwał się Starski - jeżeli chodzi o zjedzenie...
- Owszem, jeżeli zgodzisz się pan na poprzednie ucięcie głowy - odpowiedziała pani Wąsowska.
- Już jej dawno nie mam...
- Nie dawniej, aniżeli ja to spostrzegłam... ale siadajmy i jedźmy...

 

ROZDZIAŁ ÓSMY:

LASY, RUINY I CZARY

Ruszyli. Baron, jak zwykle, szeptał z narzeczoną, Starski w gwałtowny sposób umizgał się do pani Wąsowskiej, która ku zdumieniu Wokulskiego przyjmowała to dość życzliwie, a Ochocki powoził czwórką. Tym razem jednak jego furmański entuzjazm hamowało sąsiedztwo panny Izabeli, do której odwracał się co chwilę.
"Wesoły ptaszek z tego Ochockiego! - myślał Wokulski. -Do mnie mówi, że argumentacja panny Izabeli wylewa mu się uszami, a teraz z nią tylko rozmawia... Oczywiście, chciał mnie do niej zrazić..."
I wpadł w bardzo posępny humor, był już bowiem pewny, że Ochocki kocha się w pannie Izabeli i że z takim współkonkurentem prawie nie ma walki.

"Młody, piękny, zdolny... - mówił w sobie. - Nie miałaby chyba oczu albo rozumu, gdyby wybierając między nim i mną nie oddała jemu pierwszeństwa... Lecz nawet i w tym razie
Strony: