Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Nie, przecie nie sześć, najwyżej cztery... Helunia bawi się tam doskonale, bo choć jej niczego dotykać nie wolno, ale za to jak ona się przypatruje zabawkom po nieboszczce...
- To takie piękne zabawki? - spytałem robiąc sobie pewien plan w duchu.
- Prześliczne! - mówiła z ożywieniem pani Stawska. - Szczególniej jest tam jedna ogromna lalka, która ma ciemne włosy, a kiedy nacisnąć ją... tu, pod gorsem - dodała zarumieniona.
- Czy nie w brzuszek?... za pozwoleniem pani - spytałem.
- Tak - rzekła prędko. - Wtedy lalka rusza oczyma i woła mama!... Ach, jaka ona zabawna, sama bym ją chciała mieć. Nazywa się Mimi. Kiedy Helunia zobaczyła ją pierwszy raz, złożyła ręce i stanęła jak posąg. A kiedy pani Krzeszowska dotknęła jej i lalka zaczęła mówić,
Helunia zawołała :
"Ach, mamo, jaka ona piękna, jaka ona mądra!... czy ja ją mogę pocałować w buzię?..."
I pocałowała ją w koniec lakierowanego bucika.
Od tej pory mówi przez sen o tej lalce; ledwie obudzi się, chce iść do pani baronowej, a kiedy tam jest, gotowa przez cały czas wpatrywać się w lalkę złożywszy ręce jak do pacierza.
Doprawdy - zakończyła pani Stawka półgłosem (Helunia bawiła się w drugim pokoju) - byłabym bardzo szczęśliwa, gdybym mogła kupić jej taką lalkę...
Z pewnością musi to być bardzo droga zabawka - wtrąciła pani Misiewiczowa
- Co tam droga, moja mamo. Kto wie, czy kiedykolwiek będę mogła sprawić jej tyle szczęścia, ile dziś jedną lalką - odpowiedziała pani Stawska.
- Zdaje mi się - rzekłem - że u nas znajdzie się taka właśnie lalka. I gdyby pani raczyła wstąpić do sklepu...
Nie śmiałem zrobić prezentu pojmując, że matce przyjemniej będzie, jeżeli sama przyczyni się do radości dziecka.
Helunia, choć rozmawialiśmy zniżonym głosem, usłyszała widać, że mówimy o lalce, i wybiegła z drugiego pokoju z błyszczącymi oczyma. Ażeby zwrócić jej uwagę na inny przedmiot, spytałem:
- Cóż, podoba ci się, Heluniu, pani baronowa?
- Tak sobie - odpowiedziało dziecko opierając się na moim kolanie i patrząc na matkę. (Mój Boże, dlaczego ja nie jestem jej ojcem?)
- A rozmawia z tobą?
- Niewiele. Raz tylko wypytywała się, czy mnie bardzo pieści pan Wokulski.
- Tak?... I cóż ty na to?
- Ja powiedziałam, że nie wiem, który to pan Wokulski. A wtedy pani baronowa mówi... Ach, jak pański zegarek głośno puka. Niech pan pokaże...
Wydobyłem zegarek i podałem go Heli.
- Cóż pani baronowa mówi? - spytałem.
- Pani baronowa mówi: "Jak to, nie wiesz, który jest pan Wokulski? Przecież ten, co u was bywa z tym roz... z tym rozpsotnikiem Rzeckim..." Cha! cha! cha!... pan jest psotnik... Niech mi pan pokaże zegarek we środku...
Spojrzałem na panią Stawską. Była tak zdziwiona, że nawet zapomniała upomnieć Helunię.
Po herbatce z suchymi bułeczkami (bo jak mówiła służąca, masła nie można było dziś dostać), pożegnałem zacne damy przysięgając sobie, że gdybym był na miejscu Stacha, nie odstąpiłbym baronowej kamienicy niżej stu dwudziestu tysięcy rubli.
Tymczasem jędza ta wyczerpawszy rozmaite protekcje i lękając się, ażeby Wokulski albo nie podniósł ceny, albo nawet nic sprzedał kamienicy komu innemu, zdecydowała się ostatecznie kupić ją za sto tysięcy rubli! Była podobno wściekła przez kilka dni, dostała spazmów, zbiła służącą, zwymyślała swego adwokata w biurze rejentalnym, ale podpisała akt nabycia. Przez kilka następnych dni po kupieniu naszej kamienicy było cicho.
To jest o tyle cicho, że już nie słyszeliśmy nic o pani baronowej, tylko jej lokatorowie wpadali do nas z pretensjami.

Strony: