Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Wiesz, Florciu, namyśliłam się, nie sprzedam moich sreber obcemu. Mogą naprawdę dostać się Bóg wie w jakie ręce. Siądź zaraz, jeżeliś łaskawa, przy moim biurku i napisz do ciotki, że.. przyjmuję jej propozycję. Niech nam pożyczy trzy tysiące rubli i niech weźmie serwis i srebra.
Panna Florentyna patrzy na nią z najwyższym zdumieniem, wreszcie odpowiada:
- To jest niemożliwe, Belciu.
- Dlaczego?..-
- Przed kwadransem otrzymałam list od pani Meliton, że srebra i serwis już kupione.
- Już?... Kto je kupił? - woła panna Izabela chwytając kuzynkę za ręce.
Panna Florentyna jest zmieszana.
- Podobno jakiś kupiec z Rosji... - mówi, lecz czuć, że mówi nieprawdę.
- Ty coś wiesz, Florciu!... Proszę cię, powiedz!... - błaga ją panna Izabela. Jej oczy napełniają się łzami.
-Zresztą tobie powiem, tylko nie zdradź tajemnicy przed ojcem prosi kuzynka.
- Więc kto?... No, kto kupił?...
- Wokulski - odpowiada panna Florentyna.
Pannie Izabeli w jednej chwili obeschły oczy nabierając przy tym barwy stalowej. Odpycha z gniewem ręce kuzynki, przechodzi tam i na powrót swój gabinet, wreszcie siada na foteliku naprzeciw panny Florentyny. Nie jest już przestraszoną i zdenerwowaną pięknością, ale wielką damą, która ma zamiar kogoś ze służby osądzić, a może wydalić.
- Powiedz mi, kuzynko - mówi pięknym kontraltowym głosem - co to za śmieszny spisek knujecie przeciwko mnie?
- Ja?... spisek? powtarza panna Florentyna przyciskając rękoma piersi. -- Nie rozumiem cię, Belu...
- Tak. Ty, pani Meliton i ten... zabawny bohater... Wokulski...
- Ja i Wokulski?... - powtarza panna Florentyna. Tym razem zdziwienie jej jest tak szczere, że wątpić nie można.
- Przypuśćmy, że nie spiskujesz - ciągnie dalej panna Izabela - ale coś wiesz...
- O Wokulskim wiem to, co wszyscy. Ma sklep, w którym kupujemy, zrobił majątek na wojnie...
- A o tym, że wciąga papę do spółki handlowej, nie słyszałaś?...
Wyraziste oczy panny Florentyny zrobiły się bardzo dużymi.
- Ojca twego wciąga do spółki?... - rzekła wzruszając ramionami. - Do jakiejże spółki może go wciągnąć?...
I w tej chwili przestrasza się własnych słów...
Panna Izabela nie mogła wątpić o jej niewinności; znowu parę razy przeszła się po gabinecie z ruchami zamkniętej lwicy i nagle zapytała:
- Powiedzże mi przynajmniej: co sądzisz o tym człowieku?
- Ja o Wokulskim?... Nic o nim nie sądzę, wyjąwszy chyba to, że szuka rozgłosu i stosunków.
- Więc dla rozgłosu ofiarował tysiąc rubli na ochronę?
- Z pewnością. Dał przecie dwa razy tyle na dobroczynność.
- A dlaczego kupił mój serwis i srebra?
- Zapewne dlatego, ażeby je z zyskiem sprzedać - odpowiedziała panna Florentyna. - W Anglii za podobne rzeczy dobrze płacą.
- A dlaczego... wykupił weksle papy?
- Skąd wiesz, że to on? W tym nie miałby żadnego interesu.
- Nic nie wiem - pochwyciła gorączkowo panna Izabela - ale wszystko przeczuwam, wszystko rozumiem... Ten człowiek chce zbliżyć się do nas...
- Już się przecie poznał z ojcem - wtrąciła panna Florentyna
- Więc do mnie chce się zbliżyć!... - zawołała panna Izabela z wybuchem. - Poznałam to po...

Strony: