Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

W parę minut dowcip księcia obleciał wszystkie sale... Pani Rzeżuchowska z powodu nagłej migreny musiała puścić gości.
Gdy pani Wąsowska rozmawiając po drodze ze znajomymi weszła z Ochockim do salonu, zobaczyła już pannę Izabelę siedzącą w towarzystwie Molinariego.
- Kto z nas miał rację? - rzekła trącając Ochockiego wachlarzem. - Biedny Wokulski!...
- Zapewniam panią, że jest mniej biednym aniżeli panna Izabela.
- Dlaczego?
- Bo jeżeli kobiety kochają tylko tych, którzy je lekceważą, to moja kuzynka bardzo prędko będzie musiała oszaleć za Wokulskim.
- Powiesz mu pan?... - oburzyła się pani Wąsowska.
- Nigdy! Jestem przecie jego przyjacielem, a już to samo wkłada na mnie obowiązek nieostrzegania o niebezpieczeństwach. Ale jestem także mężczyzną i dalibóg, czuję, że gdy między mężczyzną i kobietą zacznie się tego rodzaju walka...
- To przegra mężczyzna.
- Nie, pani. Przegra kobieta, i to na łeb na szyję. Przecież dlatego kobiety wszędzie są niewolnicami, że lgną do tych, którzy je lekceważą.
- Nie bluźnij pan.
Ponieważ Molinari zaczął rozmawiać z panią Wywrotnicką, pani Wąsowska zbliżyła się do panny Izabeli, wzięła ją pod rękę i zaczęły spacerować po salonie.
- Pogodziłaś się jednak z tym impertynentem? - zapytała pani Wąsowska.
- Przeprosił mnie - odparła panna Izabela.
- Tak prędko? A czy choć obiecał poprawę?
- Moją będzie rzeczą, ażeby nie potrzebował się poprawiać.
- Był tu Wokulski - mówiła pani Wąsowska - i dosyć nagle wyszedł.
- Dawno?
- Kiedyście siedli do kolacji; stał nawet w tych drzwiach.
Panna Izabela zmarszczyła brwi.
- Moja Kaziu - rzekła - wiem, o co ci chodzi. Otóż oświadczam ci raz na zawsze, że ani myślę wyrzekać się dla Wokulskiego moich sympatii i upodobań. Małżeństwo nie jest więzieniem, a ja mniej niż kto inny nadaję się na więźnia.
- Masz słuszność. Czy jednakże dla kaprysu godzi się drażnić takie uczucia?
Panna Izabela zmieszała się.
- Więc cóż mam robić?
- To już od ciebie zależy. Jeszcze nie jesteś z nim związana...
- Ach, tak!... już pojmuję... - uśmiechnęła się panna Izabela.
Stojący pod oknem pan Malborg z panem Niwińskim przypatrywali się obu damom przez binokle.
- Piękne kobiety! - westchnął pan Malborg. ,
- A każda w innym guście - dodał pan Niwiński.
- Którą byś wolał?
- Obie.
- A ja Izabelkę, a potem... Wąsowską.
- Jak one tulą się do siebie... jak się uśmiechają!... To wszystko, ażeby nas podrażnić. Sprytne są te kobietki.
- A w gruncie mogą się nienawidzieć.
- No, przynajmniej nie w tej chwili - zakończył pan Niwiński.
Do spacerujących pań zbliżył się Ochocki.
- Czy i kuzynek należy do spisku przeciw mnie? - zapytała panna Izabela. ,
- Do spisku nigdy; mogę z panią być tylko w otwartej wojnie.

Strony: