Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

Wokulski przymknął oczy. Węgiełek zirytowanym głosem opowiadał :
- Jakem to usłyszał, wielmożny panie, myślałem, że polecę za nim i choć przy pani baronowej, nogami go zabiję na miejscu. Taki mnie żal zdjął. Ale wnet przyszło mi do głowy: "Po cóżeś się, durny, z nią ożenił? Wiedziałeś przecie, co za jedna..." I w tym momencie serce mi zemdlało, żem się nawet bał zejść z górki, a na żonę wcalem nie spojrzał. Ona mówi: "Gniewasz się?..." A ja: "Pewnieście się tu spotykali?..." "Bogiem się świadczę - ona odpowiada - żem go tylko wtedy widziała..." "I dobrzeście się sobie przypatrzyli!... - ja mówię.- Bodajem był pierwej oślepł, nimem na cię spojrzał; bodajem zdechł, niżem się z tobą poznał..." A ona pyta się z płaczem: "Za co się gniewasz?..." Ja jej wtedy powiedziałem, pierwszy i ostatni raz: "Świnia jesteś, i tyle..." - bom już nie mógł wytrzymać. Wtem patrzę, leci sam pan baron, zakaszlany, aż posiniał, i pyta:
"Nie widziałeś, Węgiełek, mojej żony?..." Mnie coś wtedy do łba strzeliło, żem mu odpowiedział: "Widziałem, jaśnie panie, poszła w krzaki z panem Starskim. Już mu zabrakło pieniędzy na kupowanie dziewcząt, to teraz chwyta się mężatek..." No, jak on na mnie wtedy spojrzał, choć i pan baron!...
Węgiełek ukradkiem otarł oczy.
- Ot, takie jest moje życie, wielmożny panie. Byłem spokojny, dopókim nie zobaczył jednego gacha; ale teraz na kogo spojrzę, wydaje mi się, że i on mój szwagier... A od żony, choć jej o tym nie gadam, to tak mnie odpycha... tak mnie odpycha, jakby co między mną i nią stało... Nawet pocałować jej nie mogę po dawnemu i żeby nie święta przysięga, to mówię panu, już bym porzucił dom i leciał gdzie na cztery strony.., A wszystko tylko z tego idzie, żem do niej przywiązany. Bo żebym ja jej nie lubił, to co mi tam!... Gospodyni staranna, dobrze gotuje, pięknie szyje i w domu cichutka jak pajęczyna. Niechby tam miała gachów.
Ale żem ją lubił, więc przez to taki mam żal i złość, że się we mnie wszystko pali na popiół...
Węgiełek drżał z gniewu.
- Z początku, wielmożny panie, jakeśmy się pobrali, tom ino wyglądał dzieci. Ale dziś to mnie strach bierze, ażebym zamiast mojego dziecka nie zobaczył gachowego. Bo przecie wiadomo, że jak wyżlica ma raz szczenięta z kundlem, to później żebyś jej dawał wyżły najlepsze, zawsze się odezwie kundel w pomiocie, widać przez zapatrzenie...
- Muszę wyjść - rzekł nagle Wokulski - więc bądź zdrów... A przed wyjazdem wstąp jeszcze do mnie...
Węgiełek pożegnał go bardzo serdecznie, w przedpokoju zaś rzekł do lokaja :
- Coś waszemu panu dolega... Zrazu tom myślał, że zdrów, choć źle wygląda; ale on, widać, nietęgi... Niech się wami Pan Bóg opiekuje!...
- A widzisz, mówiłem ci, żebyś tam nie właził i dużo nie gadał odparł pochmurnie lokaj wypychając go do sieni.
Po odejściu Węgiełka Wokulski wpadł w głęboką zadumę. "Stali naprzeciw mego kamienia i śmieli się!... - szepnął. - Nawet kamień musiał zbezcześcić, niewinny kamień."
Przez chwilę zdawało mu się, że znalazł nowy cel, chodziło tylko o wybór; czy wypalić w łeb Starskiemu wymieniwszy mu pierwej listę osób, którym zrujnował szczęście, czyli też - zostawić go przy życiu, lecz doprowadzić do ostatecznej nędzy i upodlenia?...
Ale wnet przyszedł rozmysł i wydało mu się rzeczą dziecinną, a nawet niesmaczną, ażeby on miał poświęcać majątek, pracę i spokojność dla zemsty nad tego rodzaju człowiekiem.
"Wolałbym zastanawiać się nad tępieniem myszy polnych albo karaluchów, bo one są rzeczywistą klęską, a taki Starski... licho wie, co to jest?... Zresztą niepodobna, ażeby człowiek tak ograniczony mógł być wyłączną przyczyną tylu nieszczęść. On jest tylko iskrą, która podpala już gotowe materiały..."
Położył się na szezlongu i myślał:

"Mnie urządził - dlaczego?... Miał wspólniczkę najzupełniej godną siebie, no i drugą wspólniczkę: moją głupotę. Jak można było od razu nie poznać się na tej kobiecie i zrobić ją
Strony: