Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- A co im szkodzi oszustwo?... - zapytała, zuchwale patrząc mu w oczy.
Wokulski zaciął zęby, ale opanował się i mówił spokojnie:
- Proszę pani, co by też powiedzieli o mnie moi wspólnicy, gdybym ja zamiast sześciu kroć stu tysięcy rubli majątku, jak to ogłoszono, miał sześć tysięcy i nie protestował przeciw pogłoskom?... Chodzi przecież tylko o dwa zera...
- Wyłączmy kwestie pieniężne - przerwała pani Wąsowska.
- Aha!... A więc co sama pani powiedziałaby o mnie, gdybym ja na przykład nazywał się nie Wokulski, ale - Wolkuski i za pomocą tak małego przestawienia liter zdobył życzliwość nieboszczki prezesowej, wcisnął się do jej domu i tam miał honor poznać panią?... Jak by pani nazwała ten sposób robienia znajomości i pozyskiwania ludzkich wzglądów?...
Na ruchliwej twarzy pani Wąsowskiej odmalowało się uczucie wstrętu.
- Jakiż to znowu ma związek ze sprawą barona i jego żony?...- odparła.
- Ma, proszę pani, ten związek; że na świecie nie wolno przywłaszczać sobie tytułów. Kokota może być zresztą użyteczną kobietą i nikt nie ma prawa robić jej wymówek za specjalność; ale kokota maskująca się pozorami tak zwanej nieskazitelności jest oszustką. A za to już można robić wymówki.
- Okropność!... - wybuchnęła pani Wąsowska. - Ale mniejsza...
Powiedz mi pan jednak, co świat traci na podobnej mistyfikacji?...
Wokulskiemu zaczęło szumieć w uszach.
- Świat niekiedy zyskuje, jeżeli jakiś naiwny prostak wpada w obłęd zwany miłością idealną i za cenę największych niebezpieczeństw zdobywa majątek, aby go złożyć u stóp swego ideału... Ale świat czasem traci, jeżeli ten wariat odkrywszy mistyfikację upada złamany, do niczego niezdolny... Albo... nie rozporządziwszy majątkiem rzuca się... To jest: strzela się z panem Starskim i dostaje kulą po żebrach... Świat traci, pani, jedno zabite szczęście, jeden zwichnięty umysł, a może i człowieka, który mógł coś zrobić...
- Ten człowiek sam sobie winien...
- Ma pani rację: byłby winien, gdyby spostrzegłszy się nie postąpił jak baron i nie zerwał ze swoim ogłupieniem i hańbą...
- Krótko mówiąc - rzekła pani Wąsowska - mężczyźni nie zrzekną się dobrowolnie swoich dzikich przywilejów wobec kobiet...
- To jest: nie uznają przywileju zwodzenia...
- Kto zaś odrzuca układy - mówiła z uniesieniem - ten rozpoczyna walkę...
- Walkę?.. - powtórzył śmiejąc się Wokulski.
- Tak, walkę, w której strona silniejsza zwycięży... A kto silniejszy, to dopiero zobaczymy!... - zawołała potrząsając ręką.
W tej chwili stała się rzecz dziwna. Wokulski nagle schwycił panią Wąsowską za obie ręce i umieścił je między trzema palcami swojej.
- Cóż to znaczy?... - zapytała blednąc.
- Próbujemy, kto silniejszy - odparł.
- No... już dosyć żartów...
- Nie, pani, to nie są żarty... To tylko mały dowód, że z panią, jako reprezentantką walki, mogę zrobić, co mi się podoba. Tak czy nie?
- Puść mnie pan - zawołała szarpiąc się - bo zawołam na służbę...
Wokulski puścił jej ręce.
- Ach, więc będziecie panie walczyć z nami przy pomocy służby?... Ciekawym, jakiego wynagrodzenia zażądaliby ci sprzymierzeńcy i czy pozwoliliby nie dotrzymywać zobowiązań?
Pani Wąsowska przypatrywała mu się naprzód z lekką trwogą, potem z oburzeniem, w końcu wzruszyła ramionami.
- Wie pan, co mi na myśl przyszło?

Strony: