Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Żem oszalał.
- Coś na kształt tego.
- Wobec tak pięknej kobiety i przy takiej dyskusji byłoby to rzeczą naturalną.
- Ach, jakiż płaski kompliment!... - zawołała z grymasem.- W każdym razie muszę wyznać, żeś mi pan trochę zaimponował. Trochę... Ale nie wytrzymałeś pan w roli, puściłeś mi ręce, i to mnie rozczarowało...
- O, ja potrafiłbym nie puścić rąk.
- A ja potrafiłabym zawołać na służbę...
- A ja, przepraszam panią, potrafiłbym zakneblować usta. .
- Co?..: co?...
- To, co powiedziałem.
Pani Wąsowska znowu się zadziwiła.
- Wie pan - rzekła zakładając po napoleońsku ręce - że pan jest albo bardzo oryginalny, albo... bardzo źle wychowany...
- Wcale nie jestem wychowany...
- Więc istotnie oryginalny - szepnęła. - Szkoda, że z tej strony nie dałeś się pan poznać Beli...
Wokulski osłupiał. Nie na dźwięk tego imienia, ale z powodu zmiany, jaką uczuł w sobie. Panna Izabela wydała mu się całkiem obojętną, a natomiast zaczęła go interesować pani Wąsowska.
- Trzeba jej było - ciągnęła - od razu wyłożyć swoje teorie tak jak mnie, a nie wynikłyby między wami nieporozumienia.
- Nieporozumienia?.. - spytał Wokulski szeroko otwierając oczy.
- Tak, bo o ile wiem, ona panu gotowa przebaczyć.
- Przebaczyć?...
- Jesteś pan, widzę, jeszcze bardzo... osłabiony - mówiła obojętnym tonem - jeżeli nie czujesz, że postępek pański był brutalny... Wobec pańskich ekscentryczności nawet baron wygląda na eleganckiego człowieka.
Wokulski roześmiał się tak szczerze, iż jego samego to zaniepokoiło. Pani Wąsowska mówiła dalej:
- Śmiejesz się pan?... Wybaczam, ponieważ rozumiem taki śmiech... Jest to najwyższy stopień cierpienia...
- Przysięgam pani, że od dziesięciu tygodni nie czułem się tak swobodnym... Boże mój!... nawet od paru lat... Zdaje mi się, że przez cały ten czas szarpała mi mózg jakaś straszna zmora i przed chwilą znikła... Teraz dopiero czuję, że jestem ocalony, i to dzięki pani...
Głos mu drżał. Wziął ją za obie ręce i całował prawie namiętnie. Pani Wąsowskiej zdawało się, że dostrzegła w jego oczach coś na kształt łez.
- Ocalony!... Uwolniony!... - powtarzał.
- Posłuchaj mnie pan - mówiła zimno, cofając ręce. - Wszystko wiem, co między wami zaszło... Postąpiłeś pan niegodziwie podsłuchując rozmowę, którą znam w najdrobniejszych szczegółach, a nawet więcej... Była to najzwyklejsza flirtacja...
- Ach, więc to jest flirtacja?... - przerwał. - To, co robi kobietę podobną do restauracyjnej serwetki, którą każdy może obcierać usta i palce?... To jest flirtacja, bardzo dobrze!...
- Milcz pan!... - zawołała pani Wąsowska. - Nie przeczę, że Bela postąpiła źle, ale... osądź pan sam siebie, jeżeli powiem, że ona pana...
- Kocha, czy tak? - spytał Wokulski bawiąc się swoją brodą.
- O, kocha!... Dopiero żałuje pana. Nie chcę się wdawać w szczegóły, dość, jeżeli powiem, że widywałam ją prze dwa miesiące prawie co dzień... Że przez ten czas mówiła tylko o panu i że najulubieńszym miejscem jej przejażdżek jest... zamek zasławski!... Ile razy siadała na tym wielkim kamieniu z napisem, ile razy widziałam łzy w jej oczach... A nawet raz rozpłakała się na dobre, powtarzając wyryty tam dwuwiersz :

Strony: