Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

W przedpokoju rozległ się dzwonek i wszedł Ochocki. Spojrzał na zacietrzewionego doktora i zapytał:
- Przeszkadzam panom?
- Nie - odparł Szuman - możesz pan nawet być pomocny. Bo właśnie radzę w tej chwili Stachowi, ażeby leczył się romansem, ale... nie idealnym. Z ideałami już dosyć...
- A wie pan, że tego wykładu i ja gotów jestem posłuchać - rzekł Ochocki zapalając podane cygaro.
- Awantura! - mruknął Wokulski.
- Żadna awantura - prawił Szuman. - Człowiek z twoim majątkiem może być kompletnie szczęśliwy, do rozsądnego bowiem szczęścia potrzeba: co dzień jadać inne potrawy i brać czystą bieliznę, a co kwartał zmieniać miejsce pobytu i kochanki.
- Zabraknie kobiet - wtrącił Ochocki.
- Zostaw pan to kobietom, a już one postarają się, ażeby ich nie zabrakło - odparł szyderczo doktór. - Przecież ta sama dieta stosuje się i do kobiet.
- Ta kwartalna dieta?.. - spytał Ochocki.
- Naturalnie. Dlaczegóż one mają być gorsze od nas?
- Nie ciekawa to jednak służba w dziesiątym lub dwudziestym kwartale.
- Przesąd!... przesąd!... - mówił Szuman. - Ani się pan spostrzeżesz, ani się domyślisz, szczególniej, jeżeli cię zapewnią, że jesteś dopiero drugim lub czwartym, i to tym prawdziwie kochanym, tym od dawna przeczuwanym...
- Nie byłeś u Rzeckiego? - spytał Szumana Wokulski.
- No, jemu już nie zapiszę recepty na miłość - odparł doktór.- Stary kapcanieje...
- Istotnie, źle wygląda - dorzucił Ochocki.
Rozmowa przeszła na stan zdrowia Rzeckiego, potem na politykę, w końcu Szuman pożegnał ich.
- Bestia cynik!... - mruknął Ochocki.
- Nie lubi kobiet - dodał Wokulski - a w dodatku miewa gorzkie dnie i wtedy wygaduje herezje.
- Czasami nie bez racji - rzekł Ochocki. - Ale też dobrze trafił ze swymi poglądami... Bo akurat przed godziną miałem uroczystą rozmowę z ciotką, która koniecznie namawia mnie, abym się ożenił, i dowodzi, że nic tak nie uszlachetnia człowieka, jak miłość zacnej kobiety...
- On nie radził panu, tylko mnie.
- Ja też właśnie, gdym słuchał jego wywodów, myślałem o panu. Wyobrażam sobie, jak byś pan wyglądał zmieniając co kwartał kochanki, gdyby kiedy stanęli przed panem ci wszyscy ludzie, którzy dziś pracują na pańskie dochody, i zapytali: "Czym się wywdzięczasz nam za nasze trudy, nędzę i krótsze życie, którego część tobie oddajemy?... Czy pracą, czy radą, czy przykładem?..."
- Jacyż dziś ludzie pracują na moje dochody? - spytał Wokulski. - Wycofałem się z interesów i zamieniam majątek na papiery.
- Jeżeli na listy zastawne ziemskie, to przecież kupony od nich płacą parobcy; a jeżeli na jakieś akcje, to znowu ich dywidendy pokrywają robotnicy kolejowi, cukrowniani, tkaccy, czy ja zresztą wiem jacy?..
Wokulski jeszcze bardziej spochmurniał.
- Proszę pana - rzekł - czy ja potrzebuję myśleć o tym?... Tysiące żyją z procentów i nie troszczą się podobnymi pytaniami.
- Ale ba!- mruknął Ochocki. - Inni to nie pan... Ja mam wszystkiego półtora tysiąca rubli rocznie, a jednak bardzo często przychodzi mi na myśl, że taka suma stanowi utrzymanie trzech albo czterech ludzi i że jacyś faceci ustępują dla mnie ze świata albo muszą ograniczać swoje, już i tak ograniczone potrzeby...
Wokulski przeszedł się po pokoju.

Strony: