Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

- Pani hrabina - rzekł trochę żartobliwie Wokulski - chce mnie pozbawić zasługi w życiu przyszłym, chwaląc postępki, które zresztą mogłem spełniać w widokach zysku.
- Domyślałam się tego - szepnęła panna Izabela po angielsku.
Hrabina o mało nie zemdlała czując, że Wokulski musi domyślać się znaczenia słów jej siostrzenicy, choćby nie znał żadnego języka.
- Możesz, panie Wokulski - rzekła z gorączkowym pośpiechem - możesz łatwo zdobyć sobie zasługę w życiu przyszłym, choćby... przebaczając urazy...
- Zawsze je przebaczam - odparł nieco zdziwiony.
- Pozwól sobie powiedzieć, że nie zawsze - ciągnęła hrabina. - Jestem stara kobieta i twoja przyjaciółka, panie Wokulski - dodała z naciskiem - więc zrobisz mi pewne ustępstwo...
- Czekam na rozkazy pani.
- Onegdaj dałeś dymisję jednemu z twoich... urzędników, niejakiemu Mraczewskiemu...
- Za cóż to?... - nagle odezwała się panna Izabela.
- Nie wiem - rzekła hrabina. - Podobno chodziło o różnicę przekonań politycznych czy coś w tym guście...
- Więc ten młody człowiek ma przekonania?... - zawołała panna Izabela. - To ciekawe!...
Powiedziała to w sposób tak zabawny, że Wokulski poczuł, jak ustępuje mu z serca niechęć do Mraczewskiego.
- Nie o przekonania chodziło, pani hrabino - odezwał się - ale o nietaktowne uwagi o osobach, które odwiedzają nasz magazyn.
- Może te osoby same postępują nietaktownie - wtrąciła panna Izabela.
- Im wolno, one za to płacą - odpowiedział spokojnie Wokulski. - Nam nie.
Silny rumieniec wystąpił na twarz panny Izabeli. Wzięła książkę i zaczęła czytać.
- Ale swoją drogą dasz się ubłagać, panie Wokulski - rzekła hrabina. - Znam matkę tego chłopca, i wierz mi, że przykro patrzeć na jej rozpacz...
Wokulski zamyślił się.
- Dobrze - odpowiedział - dam mu posadę, ale w Moskwie.
- A jego biedna matka?... - zapytała hrabina tonem proszącym.
- Więc podwyższę mu o dwieście... o trzysta rubli pensję - odparł.
W tej chwili zbliżyło się do stołu kilkoro dzieci, którym hrabina zaczęła rozdawać obrazki. Wokulski wstał z fotelu i aby nie przeszkadzać pobożnym zajęciom, przeszedł na stronę panny Izabeli.
Panna Izabela podniosła oczy od książki i dziwnym wzrokiem patrząc na Wokulskiego spytała:
- Pan nigdy nie cofa swoich postanowień?
- Nie - odpowiedział. Ale w tej chwili spuścił oczy.
- A gdybym poprosiła za tym młodym człowiekiem?...
Wokulski spojrzał na nią zdumiony.
- W takim razie odpowiedziałbym, że pan Mraczewski stracił miejsce, ponieważ niestosownie odzywał się o osobach, które zaszczyciły go trochę łaskawszym tonem w rozmowie... Jeżeli jednak pani każe...
Teraz panna Izabela spuściła oczy, zmieszana w wysokim stopniu.
- A... a!... wszystko mi jedno w rezultacie, gdzie osiedli się ten młody człowiek. Niech jedzie i do Moskwy.
- Tam też pojedzie - odparł Wokulski. - Moje uszanowanie paniom - dodał kłaniając się.
Hrabina podała mu rękę.
- Dziękuję ci, panie Wokulski, za pamięć i proszę, ażebyś przyszedł do mnie na święcone. Bardzo cię proszę, panie Wokulski - dodała z naciskiem.
Nagle spostrzegłszy jakiś ruch na środku kościoła zwróciła się do służącego:

Strony: