Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Lalka

Tomy: 1 2

W salonach tymczasem rozmawiano.
- Jakaś zagadkowa figura ten pan - mówiła po francusku dama w brylantach do damy w strusim piórze. - Pierwszy raz widziałam prezesową płaczącą.
- Naturalnie, historia miłosna - odpowiedziała dama z piórem. - W każdym razie zrobił ktoś złośliwego figla hrabinie i prezesowej wprowadzając tego jegomościa.
- Przypuszczasz pani, że...
- Jestem pewna - odparła wzruszając ramionami. - Niech pani wreszcie spojrzy na niego. Maniery bardzo złe, ale cóż to za fizjognomia, jaka duma!... Szlachetnej rasy nie ukryje się nawet pod łachmanami.
- Zadziwiające!... - mówiła dama w brylantach. - Bo i ten jego majątek, jakoby zrobiony w Bułgarii...
- Naturalnie. To zarazem tłumaczy, dlaczego prezesowa pomimo bogactw tak mało wydaje na siebie.
- I książę bardzo na niego łaskaw...
- Przez litość, czy nie za mało?... Niech tylko pani spojrzy na nich obu...
- Sądziłabym, że nie ma ani śladu podobieństwa.
- Zapewne, ale... ta duma, pewność siebie... Z jaką oni swobodą rozmawiają...
Przy innym stoliku naradzali się trzej panowie.
- No, hrabina zrobiła zamach stanu - mówił brunet z grzywką.
- I udał się jej. Ten Wokulski trochę sztywny, ale ma w sobie coś - odpowiedział pan siwy.
- W każdym razie kupiec...
- Czymże kupiec gorszy od bankierów?
- Kupiec galanteryjny, sprzedaje portmonetki - nalegał brunet.
- My czasami sprzedajemy herby... - wtrącił trzeci, szczupły staruszek z siwymi faworytami.
- Jeszcze zechce ożenić się tutaj...
- Tym lepiej dla panien.
- Ja bym mu sam oddał córkę. Człowiek, słyszę, porządny, bogaty, posagu nie strwoni...
Koło nich szybko przeszła hrabina.
- Panie Wokulski - rzekła wyciągając wachlarz w kierunku framugi.
Wokulski przybiegł do niej. Podała mu rękę i we dwoje opuścili salon. Osamotnionego księcia zaraz otoczyli mężczyźni; niektórzy prosili go, ażeby zapoznał ich z Wokulskim.
- Warto, warto!... - mówił zadowolony książę. - Takiego nie było jeszcze między nami. Gdybyśmy dawniej zbliżyli się do nich, nasz nieszczęśliwy kraj wyglądałby inaczej.
Usłyszała to mijająca ich właśnie panna Izabela i - pobladła. Przystąpił do niej młody człowiek z wczorajszej kwesty.
- Zmęczyła się pani? - rzekł.
- Trochę - odpowiedziała ze smutnym uśmiechem. - Przychodzi mi do głowy dziwne pytanie - dodała po chwili - czy ja też potrafiłabym walczyć?...
- Czy z sercem? - zapytał. - Nie warto...
Panna Izabela wzruszyła ramionami.
- Ach, gdzież znowu z sercem. Myślę o prawdziwej walce z silnym nieprzyjacielem.
Ścisnęła go za rękę i opuściła salon.
Wokulski prowadzony przez hrabinę minął długi szereg pokojów. W jednym z nich, z dala od zaproszonych gości, rozlegały się śpiewy i dźwięki fortepianu. Gdy weszli tam, uderzył go szczególny widok. Jakiś młody człowiek grał na fortepianie; z dwu bardzo przystojnych dam, stojących przy nim, jedna udawała skrzypce, druga klarnet; przy tej zaś muzyce tańczyło kilka par, między którymi znajdował się tylko jeden mężczyzna.
- Oj! wy zbytnicy! - zgromiła ich hrabina.
Odpowiedzieli wybuchem śmiechu, nie przerywając zabawy.
Minęli i ten pokój i weszli na schody.

Strony: