Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • Orginalne i ciekawe projekty WigaSystem - ogrody zimowe. Ogrody zimowe w których możesz czytac swoje ulubione lektury
  • Jeżeli masz problem z czytaniem książek w internecie polecamy pogotowie komputerowe Warszawa Pogotowie komputerowe działające na terenie Warszawy.
  • Jeżeli potrzebujesz tanich ubezpieczeń Twojego samochodu, firmy czy wybierasz się na zagraniczną wycieczkę i mieszkasz na terenie Olsztyna. Zajrzyj na stronę: tanie ubezpieczenia Olsztyn. Pełna pomoc w doborze właściwych ubezpieczeń.
  • Oftalmika okulista Olsztyn miła obsługa, konfortowe warunki, fachowa pomoc okulistyczna. Jeżeli masz problemy ze wzrokiem i mieszkasz na terenie Olsztyna i okolic zapraszamy do gabinetu okulistycznego Oftalmika.
  • Krasicki konferencje mazury - profesjonalne konferencje dla firm w zamku Krasickim.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

którym w przeczuciu wieczornego chłodu bezgłośnie śmigały czarne ptaki – że Annuszka już kupiła olej słonecznikowy, i nie dość, że kupiła, ale już go nawet rozlała. Tak więc zebranie się nie odbędzie.
Pod lipami zapanowało zrozumiałe milczenie.
– Przepraszam – odezwał się Berlioz po chwili, spoglądając na cudzoziemca, który najwyraźniej gadał od rzeczy – co ma do tego olej słonecznikowy... i jakaś Annuszka?
– Olej słonecznikowy tyle ma do tego... – nagle odezwał się Bezdomny, który najwyraźniej postanowił wypowiedzieć nieproszonemu cudzoziemcowi wojnę. – Czy nie byliście kiedyś, obywatelu, na leczeniu w szpitalu dla umysłowo chorych?
– Iwan! – cichutko zawołał Berlioz. Ale cudzoziemiec, ani trochę nie urażony, roześmiał się wesolutko.
– Byłem, byłem i to nie raz! – wykrzyknął ze śmiechem, ale wpatrzone w poetę oko nie śmiało się. – Gdzież to ja nie bywałem! Szkoda tylko, że nie zdążyłem zapytać profesora, co to takiego schizofrenia. Więc niech już go pan sam o to zapyta, Iwanie Nikołajewiczu.
– Skąd pan wie, jak ja się nazywam?
– No, wie pan, któż by pana nie znał – nieznajomy wyciągnął z kieszeni wczorajszy numer “Litieraturnej Gaziety” i Bezdomny zobaczył na pierwszej od razu kolumnie swoją podobiznę, a pod nią własne wiersze. Ale ten dowód sławy i popularności, który jeszcze wczoraj tak go cieszył, tym razem jakoś ani trochę nie uradował poety.
– Przepraszam – powiedział, a twarz mu spochmurniała. – Czy mógłby pan chwilę poczekać? Chciałem powiedzieć koledze kilka słów.
– O, z przyjemnością! – zawołał nieznajomy. – Tu jest tak miło pod tymi lipami, a mnie się nigdzie nie śpieszy.
– Słuchaj, Misza – szeptał poeta, odciągając Berlioza na bok – to nie żaden turysta, tylko szpieg. To rosyjski emigrant, któremu udało się do nas przedostać. Wylegitymuj go natychmiast, bo zwieje.
– Tak myślisz? – szepnął z niepokojem Berlioz i pomyślał: “Przecież on ma rację...”
– Możesz mi wierzyć – zachrypiał mu do ucha poeta. – Udaje głupiego, żeby wypytać o to i owo. Słyszałeś, jak on gada po rosyjsku – poeta mówił i zarazem zezował pilnując, żeby nieznajomy nie uciekł. – Chodź, zatrzymamy go, bo da nogę...
I poeta pociągnął Berlioza za rękę w stronę ławki.

Strony: