Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

 – Wczoraj wieczorem Arkadiusz Apołłonowicz był na posiedzeniu komisji akustycznej – niezmiernie wyniośle oświadczyła małżonka przewodniczącego. – Nie rozumiem jednak, jaki to ma związek z magią.
– Oui, madame! – przytaknął Fagot. – Oczywiście że pani nie rozumie. Co zaś do posiedzenia, to jest pani w błędzie. Wyjechawszy na wyżej wzmiankowane posiedzenie, które, nawiasem mówiąc, wcale nie było na wczoraj wyznaczone, małżonek pani zwolnił kierowcę przed gmachem komisji akustycznej na Czystych Prudach (cały teatr zamarł), sam zaś pojechał autobusem na ulicę Jełochowską, by złożyć wizytę artystce rejonowego teatru objazdowego Milicy Andrejewnie Pokobatko, i bawił u niej mniej więcej przez cztery godziny.
– Och! – zakrzyknął w zupełnej ciszy jakiś zbolały głos.
Młoda zaś kuzyneczka Arkadiusza Apołłonowicza roześmiała się nagle niskim i straszliwym śmiechem.
– Teraz wszystko rozumiem! – krzyknęła. – Już od dawna to podejrzewałam. Teraz rozumiem, dlaczego to beztalencie dostało rolę Luizy!
I, zamachnąwszy się znienacka, krótką i grubą parasolką uderzyła przewodniczącego komisji akustycznej po głowie.
Podły zaś Fagot, czyli Korowiow, wołał:
– Oto, szanowni obywatele, typowy przykład zdemaskowania, którego tak usilnie domagał się Arkadiusz Apołłonowicz!
– Jakżeś ty śmiała, szelmo jedna, dotknąć Arkadiusza Apołłonowicza? – groźnie zapytała małżonka Siemplejarowa powstając w loży w całej swej olbrzymiej okazałości.
Młodziutką kuzyneczkę po raz drugi ogarnął napad urywanego satanicznego śmiechu.
– Kto jak kto – powiedziała chichocząc – ale ja mam odwagę go dotknąć! – I rozległ się po raz drugi suchy trzask parasolki odskakującej od głowy przewodniczącego.
– Milicja! Aresztować ją! – zawołała małżonka Siemplejarowa głosem tak strasznym, że niejednemu zrobiło się zimno.
W dodatku kocur właśnie wtedy rzucił się był ku rampie i ludzkim głosem wrzasnął znienacka na cały teatr:

  – Koniec seansu! Maestro! Zasuwaj pan marsza! Ogłupiały dyrygent nie zdając sobie sprawy z tego, co robi, machnął batutą i orkiestra nie zagrała, nie zagrzmiała ani nawet nie łupnęła, ale właśnie – dokładnie tak, jak to ohydnie określił kot – zasunęła jakiegoś nieprawdopodobnego i z
Strony: