Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

Na to pytanie siedzący przy stole w ogóle nie odpowiedział, tylko z udręką popatrzył w okno.
– Aha!... – mruknął do siebie mądry Popławski i zapytał o sekretarza.
Dziwny człowiek przy stole aż zaczerwienił sio z wysiłku i znowu powiedział niewyraźnie, że sekretarza także brak... że nie wiadomo kiedy przyjdzie i że... sekretarz jest chory...
– Aha!... – mruknął znów do siebie Popławski. – Ale przecież ktoś musi być w zarządzie?
– Ja jestem – słabym głosem odparł nieogolony.
– Widzi pan – stanowczo zaczął Popławski – jestem jedynym spadkobiercą mego zmarłego siostrzeńca Berlioza, którego, jak panu wiadomo, przejechał na Patriarszych Prudach tramwaj, i prawo zobowiązuje mnie do objęcia spadku znajdującego się w naszym mieszkaniu...
– O niczym nie wiem... – smętnie przerwał Popławskiemu nieogolony.
– Bardzo przepraszam – dźwięcznym głosem powiedział Popławski – pan jest członkiem zarządu i jest pan zobowiązany...
W tym momencie do pokoju wszedł jakiś obywatel. Siedzący na jego widok zbladł.
– Członek zarządu Piatnażko? – zapytał siedzącego przybyły.
– Tak jest – ledwie dosłyszalnie odpowiedział Piatnażko.
Przybysz szepnął coś siedzącemu, kompletnie załamany Piatnażko wstał z krzesła i za chwilę Popławski został sam w pustym pokoju zarządu.
“A to komplikacja! Trzeba było trafu, że ich wszystkich od razu...” – myślał niezadowolony Popławski idąc przez asfaltowe podwórko do mieszkania numer pięćdziesiąt.
Skoro tylko ekonomista–planista zadzwonił co drzwi, otworzono mu i wszedł do mrocznego przedpokoju. Zdziwiła go nieco okoliczność, że nie wiadomo było, kto mu właściwie otworzył – w przedpokoju nie było nikogo poza siedzącym na krześle olbrzymim czarnym kotem.
Popławski odkaszlnął, poszurał nogami, a wówczas otworzyły się drzwi gabinetu i wyszedł do przedpokoju Korowiow. Wuj Maksymilian skłonił się uprzejmie acz z godnością i powiedział:
– Moje nazwisko Popławski. Jestem wujkiem...
Ale nie zdążył skończyć, kiedy Korowiow wyszarpnął z kieszeni brudną chustkę, wtulił w nią nos i zapłakał.
– ...nieboszczyka Berlioza...
– A jakże, a jakże! – przerwał mu Korowiow odejmując chustkę od twarzy. – Jak tylko na pana spojrzałem, od razu domyśliłem się, że to pan! – przy tych słowach zatrząsł się od szlochu i zaczął wykrzykiwać:

Strony: