Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

gazetę leżały czerwonce...
– Mój drogi, jest pan istotnie niezdrów – wzruszając ramionami powiedział Woland. Bufetowy uśmiechając się dziko wstał z taboretu.
– Aa... – powiedział jąkając się – a jeżeli one znowuż... tego...
– Hm... – zamyślił się artysta – wtedy niech pan znowu do nas przyjdzie. Serdecznie prosimy, jestem niezmiernie rad, że pana poznałem...
W tym momencie wyskoczył z gabinetu Korowiow, wczepił się w dłoń bufetowego, począł nią potrząsać błagając przy tym Andrzeja Fokicza, aby wszystkim, ale to wszystkim przekazał jego najserdeczniejsze pozdrowienia.
Z trudem zbierając myśli bufetowy ruszył do przedpokoju.
– Helia, odprowadź pana! – krzyczał Korowiow.
Znowu ta ruda i goła w przedpokoju! Bufetowy wślizgnął się w drzwi, pisnął “Do widzenia!” – i poszedł jak pijany. Zszedł trochę niżej, usiadł na stopniu, wyjął paczkę, sprawdził – czerwonce były na miejscu.
Wtedy z mieszkania na tym piętrze, na którym przysiadł, wyszła kobieta z zieloną torbą. Kiedy zobaczyła człowieka siedzącego na schodach i tępo wpatrzonego w czerwonce, uśmiechnęła się i powiedziała z zadumą:
– Co za dom! Ten też od samego rana pijany... Znowu wybili szybę na schodach!
Przyjrzała się bufetowemu uważniej i dodała:
– E, niektórzy, jak widzę, to siedzą na pieniądzach! Podzieliłbyś się ze mną, co?
– Odczep się, na miłość boską! – przeraził się bufetowy i raz–dwa schował banknoty. Kobieta roześmiała się.
– Całuj psa w nos, liczykrupo! Zażartowałam... – i poszła na dół.
Bufetowy powoli wstał, podniósł rękę, żeby poprawić kapelusz, i przekonał się, że na głowie go nie ma. Okropnie mu się nie chciało wracać, ale żal mu było kapelusza. Wahał się przez moment, zawrócił jednak i zadzwonił.
– Czego pan jeszcze chce? – zapytała przeklęta Helia.
– Zostawiłem kapelusz... – wyszeptał bufetowy wskazując swoją łysinę. Helia odwróciła się. Bufetowy splunął w myśli i zamknął oczy. Kiedy je otworzył, Helia podawała mu kapelusz i szpadę z ciemną rękojeścią.
– To nie moje... – szepnął bufetowy odpychając szpadę i pośpiesznie wkładając kapelusz.

Strony: