Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

mówić bez skrępowania, ponieważ propozycja wyszła ode mnie.
Serce Małgorzaty załomotało, westchnęła głęboko, zaczęła się zastanawiać.
 – No, cóż to, śmielej! – zachęcał Woland. – Proszę rozbudzić swoją wyobraźnię, niechże jej pani da ostrogę! Już za samą obecność przy zamordowaniu tego, niech mu ziemia ciężką będzie, łotra barona należy się człowiekowi nagroda, zwłaszcza jeśli człowiek ten jest kobietą. A więc?
Małgorzacie zaparło dech, chciała już wypowiedzieć od dawna sformułowane w duchu najgorętsze życzenie, ale nagle pobladła, otworzyła usta, wytrzeszczyła oczy. “Frieda!... Frieda, Frieda!... – krzyczał jej w uszach czyjś natrętny, błagalny głos. – Ja jestem Frieda!” – i Małgorzata zacinając się co słowo zaczęła mówić:
 – A zatem, jak rozumiem... mogę... wyrazić jedno życzenie?
 – Zażądać, zażądać, mia donna – uśmiechając się porozumiewawczo odparł Woland. – Zażądać spełnienia jednego życzenia.
Ach, jak zręcznie, jak dobitnie Woland powtarzając słowa Małgorzaty podkreślił to “jedno życzenie!”
Małgorzata westchnęła raz jeszcze i powiedziała:
 – Chcę, aby przestano podsuwać Friedzie tę chustkę, którą zadusiła swoje dziecko.
Kocur wzniósł ślepia ku niebu, westchnął donośnie, ale nic nie powiedział.
 – Ponieważ – uśmiechnąwszy się zaczął mówić Woland – możliwość wzięcia przez panią łapówki od tej idiotki Friedy jest oczywiście najzupełniej wykluczona – nie dałoby się to przecież pogodzić z pani królewską godnością – doprawdy nie wiem, co mam począć. Mam chyba tylko jedno wyjście – zaopatrzyć się w szmaty i pozatykać nimi wszystkie szpary w ścianach mej sypialni.
 – O czym pan mówi, messer? – zdumiała się Małgorzata usłyszawszy te doprawdy niepojęte słowa.
 – Najzupełniej się z tobą zgadzam, messer – wmieszał się do rozmowy kocur – właśnie szmatami! – I rozdrażniony kot trzasnął łapą w stół.
 – Mówię o miłosierdziu – wyjaśnił swoje słowa Woland nie spuszczając z Małgorzaty płomiennego oka – niekiedy najzupełniej nieoczekiwanie i zdradliwie wciska się ono w najmniejsze szczeliny. Dlatego właśnie mówiłem o szmatach...
 – To samo miałem na myśli! – zawołało kocisko.

 – Milcz! – przykazał kotu Woland i zwracając się do Małgorzaty zapytał: – O ile zdołałem się
Strony: