Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

Małgorzata drżącym głosem błagała mistrza:
– Wypij! Wypij! Boisz się? Oni ci pomogą, wierz mi!
Chory wziął kieliszek i wypił to, co w nim było, ale ręka mu zadrżała, kieliszek wypadł z niej i stłukł się u jego stóp.
– To na szczęście, na szczęście – szepnął do Małgorzaty Korowiow. – Proszę popatrzyć, przychodzi do siebie.
Rzeczywiście, spojrzenie chorego było już mniej dzikie, spokojniejsze.
– Ale to ty, Margot? – zapytał księżycowy gość.
– To ja, możesz być tego pewien – odpowiedziała Małgorzata.
– Jeszcze! – polecił Woland.
Kiedy mistrz osuszył drugi kieliszek, jego oczy ożywiły się oprzytomniały.
– Teraz to co innego – mrużąc oczy powiedział Woland – teraz możemy porozmawiać. Kim pan jest?
– Teraz jestem nikim – odparł mistrz i uśmiech wykrzywił mu usta.
– Skąd pan przybywa?
– Z domu udręki. Jestem chory umysłowo – odpowiedział przybysz.
Małgorzata nie mogła znieść tych słów, zapłakała znowu. Potem otarła oczy i powiedziała:
– Straszne słowa! Straszne! On jest mistrzem, messer, musisz o tym wiedzieć! Uzdrów go, on jest tego wart!
– Czy pan wie, z kim pan teraz rozmawia? – zapytał przybysza Woland. – U kogo się pan znajduje?
– Wiem – odpowiedział mistrz. – W domu wariatów moim sąsiadem był ten chłopiec, Iwan Bezdomny. Opowiedział mi o panu.
– Oczywiście, oczywiście – powiedział Woland – miałem przyjemność zetknąć się z tym młodym człowiekiem na Patriarszych Prudach. O mało co mnie samego nie doprowadził do obłędu dowodząc mi, że nie istnieję. Ale pan wierzy, że to rzeczywiście jestem ja?
– Cóż robić, muszę wierzyć – powiedział przybysz – ale, oczywiście, byłbym znacznie spokojniejszy, gdybym mógł uważać pana za wytwór halucynacji. – Tu spostrzegł się i dodał: – O, przepraszam!...
– No cóż, skoro sprawi to, że będzie pan spokojniejszy, to proszę tak uważać – uprzejmie odparł Woland.


Strony: