Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

Świeżo przybyły obywatel zsiniał i zalał się łzami skruchy.
– Chciałeś zająć jego mieszkanie? – Najserdeczniej, jak umiał, powiedział przez nos Asasello.
– Wstawiłem wannę... – szczękając zębami darł się Mogarycz i z przerażenia zaczął bredzić od rzeczy: – Samo pobielenie... sam ton...
– To bardzo dobrze, że wstawiłeś wannę – powiedział z aprobatą Asasello – on powinien zażywać kąpieli. – I wrzasnął: – Won!
Mogarycza przekręciło do góry nogami i wyniosło z sypialni Wolanda przez otwarte okno.
Mistrz wytrzeszczył oczy, szeptał:
– To jest chyba jeszcze lepsze od tego, o czym opowiadał Iwan! – Rozglądał się, głęboko wstrząśnięty, wreszcie zwrócił się do kota: – Przepraszam, czy to ty... Czy to pan... – zająknął się nie wiedząc, jak powinien się zwracać do kocura. – Czy to pan jest tym kotem, który wsiadał do tramwaju?
– Ja – przytaknął kot, który czuł się pochlebiony, i dodał: – Miło mi usłyszeć, że się pan tak uprzejmie zwraca do kota. Nie wiadomo dlaczego, wszyscy mówią do kotów “ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
– Wydaje mi się, że niezupełnie jest pan kotem – niepewnie odparł na to mistrz. – Tak czy owak zaczną mnie szukać w szpitalu – nieśmiało dodał zwracając się do Wolanda.
– Dlaczego mieliby szukać! – uspokoił go Korowiow i w rękach Korowiowa znalazły się jakieś papiery, jakieś księgi: – Pańska historia choroby?
– Tak...
Korowiow cisnął historię choroby do kominka.
– A to jest księga meldunkowa pańskiego przedsiębiorcy budowlanego?
– Ta–ak...

  – Zobaczymy, kto tu jest zameldowany? Alojzy Mogarycz? – Korowiow dmuchnął na stronicę księgi meldunkowej. – Raz–dwa i już go nie ma i nigdy, proszę zwrócić na to uwagę, nigdy nie było. A gdyby się ten pański przedsiębiorca zdziwił, to niech mu pan powie, że mu się ten Alojzy przyśnił. Mogarycz? Co znowu za Mogarycz? Żaden Mogarycz nigdy nie istniał! – I zasznurowana księga ulotniła się z rak Korowiowa. – I księga jest już w biurku przedsiębiorcy budowlanego. A oto pani skarb, Małgorzato Nikołajewna. – I Korowiow wręczył Małgorzacie wielki brulion z nadpalonymi brzegami, zasuszoną różę, zdjęcie i książeczkę oszczędnościową, tę ostatnią ze szczególną troskliwością. – Dziesięć tysięcy, które była pani uprzejma wpłacić,
Strony: