Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

Małgorzato Nikołajewna. Cudzego nam nie trzeba.
– Prędzej mi łapy uschną, niż sięgnę po cudze – nadął się i wrzasnął kocur, który tańczył na walizce, starając się upchać w niej wszystkie egzemplarze nieszczęsnej powieści.
– A oto i pani dokumencik – ciągnął Korowiow podając Małgorzacie dokument, a potem zwracając się do Wolanda zameldował z szacunkiem: – Już wszystko, messer!
– Nie, to jeszcze nie wszystko – odparł odrywając się od globusa Woland – mia donna droga, dokąd pani rozkaże odesłać jej świtę? Mnie ona nie jest potrzebna.
I natychmiast przez otwarte drzwi wbiegła Natasza. Zawołała do Małgorzaty:
– Życzę pani dużo szczęścia, Małgorzato Nikołajewna! – Skinęła mistrzowi głową i znowu zwróciła się do Małgorzaty: – Ja przecież doskonale wiedziałam, dokąd pani chodzi.
– Służące wiedzą wszystko – znacząco wznosząc łapę zauważył kot. – Jest błędem sądzić, że są ślepe.
– Czego chcesz, Natasza? – zapytała Małgorzata. – Wracaj do willi.
– Małgorzato Nikołajewna, złociutka – błagalnie zaczęła Natasza i padła na kolana. – Niech pani ich uprosi – wskazała oczyma Wolanda – niech mnie zatrzymają jako wiedźmę. Monsieur Jacques oświadczył mi się wczoraj na balu. – Natasza rozwarła zaciśniętą pięść i pokazała jakieś złote monety.
Małgorzata spojrzała pytająco na Wolanda. Woland skinął głową. Wówczas Natasza rzuciła się Małgorzacie na szyję, głośno ją pocałowała i z okrzykiem triumfu wyleciała przez okno.
Zastąpił ją Mikołaj Iwanowicz. Przybrał znowu swoją ludzką postać, był jednak niezmiernie ponury, a nawet chyba zirytowany.
– O, tego to zwolnię ze szczególną przyjemnością – powiedział Woland patrząc z odrazą na lokatora z parteru – z wyjątkową przyjemnością, bo takich nam tu nie trzeba.
– Bardzo proszę o wydanie mi zaświadczenia – tocząc dzikim wzrokiem powiedział z wielkim naciskiem Mikołaj Iwanowicz – zaświadczenia, gdzie spędziłem dzisiejszą noc.
– W celu okazania komu? – surowo zapytał kocu r.
– W celu okazania żonie – stanowczo powiedział Mikołaj Iwanowicz.
– Zazwyczaj nie wydajemy zaświadczeń – powiedział kot i nadął się – ale dla pana zrobimy chyba wyjątek.
I Mikołaj Iwanowicz ani się obejrzał, a już goła Helia siedziała przy maszynie, a kot dyktował jej:


Strony: