Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

Uniósł się gniewem, palącym, duszącym, najstraszliwszym, gniewem bezsilności.
– Duszno mi! – wyszeptał. – Duszę się! Wilgotną zimną dłonią targnął zapinkę na kołnierzu płaszcza, upadła na piasek.
– Dziś jest duszno, na pewno nadciąga burza – powiedział Kajfasz, nie spuszczając oczu z poczerwieniałej twarzy procuratora i domyślając się wszystkich cierpień, które tamtego jeszcze czekają: – O, jakiż straszny jest w tym roku miesiąc nisan!
– Nie – powiedział Piłat – to nie dlatego, że jest duszno, ale dlatego, Kaifo, że świat stał się dla nas atoli za ciasny – zmrużył oczy, uśmiechnął się i dorzucił: – Strzeż się, arcykapłanie!
Ciemne oczy arcykapłana zabłysły, udał zdumienie nie gorzej, niż to przedtem uczynił procurator.
– Co słyszę, procuratorze? – odpowiedział wyniośle i spokojnie. – Grozisz mi, kiedy został wydany wyrok, który ty sam zatwierdziłeś? Czy być może? Przyzwyczailiśmy się do tego, że procurator rzymski waży słowa, zanim cokolwiek powie. Czy nikt nas nie słyszy, hegemonie?
Piłat popatrzył na arcykapłana martwymi oczyma i wyszczerzył zęby udając uśmiech.
– Co mówisz, arcykapłanie? Któż by nas tu teraz mógł usłyszeć? Nie jestem dzieckiem, Kajfaszu. Wiem, co mówię, i wiem, gdzie mówię. Straże wokół ogrodu, straże wokół pałacu, nawet mysz się tu nie prześlizgnie. Nie tylko mysz, nie prześlizgnie się nawet ten, jakże mu tam... ten, z miasta Kiriat. Nawiasem mówiąc, czy znasz go, arcykapłanie? Tak... gdyby zdołał się tu dostać ktoś taki, gorzko by pożałował, wierzysz mi, oczywiście, że miałby czego żałować? A więc wiedz, arcykapłanie, że nie zaznasz odtąd spokoju! Ani ty, ani twój lud! – i Piłat wskazał w dal, w prawo, tam gdzie jaśniała na wzgórzu świątynia. – To ci powiadam ja, Piłat z Fontu, Jeździec Złotej Włóczni!
– Wiem, wiem! – nieulękle odpowiedział czarnobrody Kajfasz, oczy mu zabłysły, wzniósł rękę ku niebu, ciągnął: – Lud judejski wie dobrze, że nienawidzisz go okrutna nienawiścią, będziesz przyczyna wielu udręczeń tego ludu, ale zgubić go nie zdołasz! Bóg go obroni! Usłyszy nas i wysłucha wszechpotężny Cezar i osłoni nas, obroni przed prześladowcą Piłatem!

  – O, nie! – krzyknął Piłat. Z każdym słowem czuł się coraz lepiej, nie musiał już niczego udawać, nie musiał dobierać słów. – Zbyt często skarżyłeś się na mnie Caesarowi, Kajfo, teraz nadeszła moja godzina! Poleci teraz ode mnie, ale nie do namiestnika w Antiochii i nie do Rzymu, tylko wprost na Capreje, do samego imperatora, wiadomość o tym, jak tu, w Jeruszalaim, bronicie przed śmiercią zatwardziałych buntowników. I wtedy ja napoję Jeruszalaim nie wodą ze
Strony: