Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

nerwowa?
Ton rudego demona tak bardzo był przekonywający, że Małgorzata uwierzyła mu od razu. Zerwała się, dziarska i pełna sił, pomogła wlać wino do ust leżącego. Mistrz otworzył oczy, popatrzył ponuro i z nienawiścią powtórzył swoje ostatnie słowo:
– Trucicielu!...
– Ach, zniewagi są najczęstszą nagrodą za dobrze wykonaną pracę! – odpowiedział mu na to Asasello. – Czy jesteś ślepy? Jeśli tak, przejrzyj jak najprędzej!
Wówczas mistrz wstał, rozejrzał się, a spojrzenie miał już żywe i rozjaśnione, zapytał:
– To coś nowego. Co to ma znaczyć?
– Znaczy to – odpowiedział Asasello – że na nas już czas. Już grzmi, słyszycie? Ściemnia się. Rumaki ryją ziemią kopytami, rozkołysały się drzewa w waszym maleńkim ogródku. Pożegnajcie się, pożegnajcie się co prędzej.
– Ach, rozumiem – powiedział mistrz i obejrzał się – zabiłeś mnie, jesteśmy martwi. Teraz już wszystko zrozumiałem.
– Ach, na litość – odpowiedział Asasello. – Co ja słyszę? I któż to mówi? Przecież twoja ukochana nazywa cię mistrzem, przecież potrafisz myśleć, jak więc możesz być martwy? To śmieszne!...
– Zrozumiałem wszystko, co powiedziałeś – zawołał mistrz. – Nic już nie mów! Masz po stokroć rację!
– Woland jest wielki! – zawtórowała mu Małgorzata. – Woland jest wielki! Wymyślił to znacznie lepiej ode mnie! Ale powieść, powieść – wołała do mistrza – dokądkolwiek polecisz, zabierz powieść!
– Nie trzeba – odparł mistrz. – Znam ją na pamięć.
– Ale ani słowa... ani słowa nie zapomnisz? – pytała Małgorzata przywierając do kochanka i ocierając krew z jego rozciętej skroni.
– Bądź spokojna. Teraz już nigdy niczego nie zapomnę – odpowiedział jej na to.
– A zatem – ogień! – zawołał Asasello. – Ogień, od którego wszystko wzięło swój początek i którym wszystko zwykliśmy kończyć.

  – Ogień! – przeraźliwie krzyknęła Małgorzata. Trzasnęło okienko sutereny, wiatr zdmuchnął na bok zasłonę. Rozległ się w niebie krótki i wesoły grzmot. Asasello wsunął do pieca pazurzastą dłoń, wyciągnął dymiącą głownię i podpalił leżący na stole obrus. Potem podpalił plik starych
Strony: