Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Mistrz i Małgorzata

Część: 1 2

Zmarszczył czoło i z kolei zapytał Strawińskiego:
– Pan jest profesorem?
Na co Strawiński z uprzedzającą grzecznością skłonił głowę.
– Pan tu jest najważniejszy? – ciągnął Iwan. W odpowiedzi Strawiński znowu skłonił głowę.
– Chciałbym z panem pomówić – powiedział znacząco Iwan Nikołajewicz.
– Po to właśnie przyszedłem – odparł Strawiński.
– Chodzi o to – zaczął Iwan czując, że wybiła jego godzina – że zrobili ze mnie wariata i nikt nie chce słuchać tego, co mówię!...
– O, przeciwnie, wysłuchamy pana z wielką uwagą – poważnie, uspokajająco powiedział Strawiński. – I w żadnym razie nie pozwolimy robić z pana wariata.
– To niech pan słucha: wczoraj wieczorem na Patriarszych Prudach spotkałem jakąś tajemniczą osobistość, jakiegoś chyba cudzoziemca, który z góry wiedział, że Berlioz zginie, i widywał osobiście Poncjusza Piłata.
Świta słuchała poety w milczeniu, zamarła bez ruchu.
– Piłata? Tego Piłata, który żył za czasów Jezusa Chrystusa? – patrząc na Iwana zmrużonymi oczyma zapytał Strawiński.
– Właśnie, tego.
– Aha – powiedział Strawiński – a Berlioz to ten, który wpadł pod tramwaj?
– Właśnie na moich oczach wczoraj go przejechało na Patriarszych Prudach, a ten zagadkowy obywatel...
– Ten znajomy Poncjusza Piłata? – zapytał Strawiński, który najwidoczniej umiał bystro kojarzyć fakty.
– Właśnie on – uważnie przyglądając się Strawińskiemu przytaknął Iwan. – Więc on już przedtem powiedział, że Annuszka rozlała olej słonecznikowy... A on się akurat w tym miejscu poślizgnął! No i jak to się panu podoba? – znacząco zagadnął Iwan, pewien, że jego słowa wywierają ogromne wrażenie.
Ale nie wywarły takiego wrażenia, tylko Strawiński najzwyczajniej zadał następujące pytanie:
– A któż to taki, ta Annuszka?
To pytanie nieco wytrąciło Iwana z równowagi, skurcz wykrzywił mu twarz.

  – Annuszka nic tu nie ma do rzeczy – powiedział denerwując się. – Diabli wiedzą, co to za jedna. Po prostu jakaś idiotka z Sadowej. Chodzi o to, że on z góry, rozumie pan, z góry wiedział
Strony: