Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

- To ja zaraz rozpalę!
Skoczyła i kilka polan z sionki przyniosła.
- Poczekaj - zawołała Justyna i z lekka ją usunąwszy sama przed piecem na podłodze przysiadła i ogień rozniecać zaczęła:
- Oj, oj! nie potrafi! - na całe gardło zaśmiała się Elżusia.
- Potrafię. Nie święci garnki lepią! - odpowiedziała Justyna.
- Bardzo słusznie, tylko że panienka nie do tego stworzona!
- Ot, widzicie, że już się pali...
Kawał brzozowej kory płonął istotnie w piecu i językami ognia suche polanka obejmował. Popielaty królik spod pieca wyjrzał. Justyna wzięła go w ręce i ułaskawione, łagodne stworzenie wnet do piersi jej przylgnęło. Za tym pierwszym ukazał się drugi, trzeci, czwarty i wszystkie zwinąwszy się w jeden jedwabisty, pstrokaty kłębek czarnymi oczami w czerwonych oprawach na nią patrzały.
- A my o panience tylko co mówiłyśmy. O wilku mowa, a wilk tu. Bardzo słusznie!
- Ona do Justynki ma wielką prośbę - kruczkiem drzewo w piecu poprawiając uśmiechnęła się Antolka.
Elżusia łokciem ją trąciła i dłonią usta zamknąć chciała. Ale Antolka chichocąc i głowę odwracając rękę jej odepchnęła.
- Ona Justynkę chce na wesele swoje prosić. Mówi, że wesele większy dla niej walor będzie miało, jeżeli Justynka i młody pan Korczyński na nim będą.
I w oczach ludzkich to jej wielką promocję zrobi, Młodego pana Korczyńskiego sam Fabian zaprosi, choć długo ani słuchać o tym nie chciał, ale on ambicjant, więc sam nie żartem żąda panów w chacie swojej przyjmować.
Wesele to odbyć się miało w parę tygodni po żniwach, około Matki Boskiej Zielnej. Fabian przed tygodniem na oględziny domu i gospodarstwa konkurenta jeździł i wszystko dobrze znalazł; niezupełnie dobrze, bo w chacie gromada spora, matka, dwóch braci, siostra, ale za to ziemi u nich morgów z piętnaście, inwentarz piękny, bo aż dwadzieścia sztuk bydła, i familia bardzo porządna: matka Giecołdówna z domu, jeden z braci ekonomem u panów różnych służył, a teraz żeni się z Zaniewszczanką, aż tysiąc rubli posagu bierze i zaraz folwark jaki w dzierżawę weźmie.
- A pan młody? - zapytała Justyna.
Dziewczęta znów zachichotały.
- Taki młodzieńki... - szepnęła Elżusia i rozrzewnienie napełniło jej małe, błyszczące oczki.
- Może więcej nie ma jak dwadzieścia jeden rok, i w sołdaty nie pójdzie, bo dwóch starszych braci już w wojsku odsłużyło - rozgadała się Antolka. - Ładnieńki sobie, tylko że bardzo maleńki...
- A ty by chciała, żeby na świecie same takie Herody byli, jak twój Michał! - ujęła się Elżusia. - Niech będzie sobie maleńki, ale milusieńki...
Znowu rozrzewniła się, aż łzy jej w oczach stanęły, lecz zaraz potem opowiadać zaczęła, że ociec jej sześćset rubli posagu przyrzeka, ale od razu dać nie może, bo pieniędzy nie ma. Więc połowę da gotówką, a na drugą połowę weksle wyda. Już to z familią narzeczonego umówione.
- Ale wesele to już huczne sprawi, taki ambicjant! - wykrzyknęła Antolka. I wyprawę śliczną dostanie. Pościeli i bielizny cały kufer złożyła dla niej matka, a ojciec, jak do miasta jeździł, przywiózł jej kaszmiru na suknię, prawdziwego czarnego kaszmiru, a to już jest najpiękniejsza suknia, jaka na świecie być może. I drugą jeszcze mieć będzie, morderowego koloru, ale tańszą...

O strojach mówić zaczęły. Justyna dopytywała się o cenę sukien, które na sobie miały, kto je szył, czy w święta je tylko noszą albo czasem i na codzień? Teraz już obie rozgadały się jak czeczotki. Suknie im krawiec szyje, Żydek w miasteczku; mają takich po jednej, po dwie
Strony: