Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

- Nie, od jakiegoś czasu nie! Chociaż, przyznam ci się, że jeszcze dobrze nie rozumiem...
Urwała.
- Czego jeszcze nie rozumiesz dobrze?
Po chwilowym wahaniu się odpowiedziała z cicha:
- Tego, co czuję, i tego, co myślę...
- Brak przygotowania - zauważył - ale - dodał wesoło - wyjaśni się to zapewne, bo i doprawdy, dlaczegóż byś nie miała pójść nową drogą...
Zarumieniła się jeszcze ogniściej i z żywością szepnęła:
- Nie wiem... nie wiem... może to tylko złudzenie... lękam się...
- Czego? - ciekawie zapytał Witold
Ale ona spłonioną twarz ku polu zwróciła i może pod wpływem zakłopotania, jakie jej ta rozmowa sprawiała, silnie ściskała w dłoni sporą wiązkę tylko co znać zerwanych floksów, pośród których tkwiła ogromna czerwona jeorginia.
- Wcale nie wytworny bukiet - patrząc na kwiaty uśmiechnął się Witold. - Rzecz jest jednak godną uwagi, jak ci ludzie kochają się w kwiatach. Nawet ta prozaiczna Elżusia, która na dwa tygodnie przed ślubem liczy sztuki bydła narzeczonego i myśli o wekselach, które wyda jej ojciec, mnóstwo ich w ojcowskiej zagrodzie hoduje...
Nagle zwracając się ku towarzyszce zapytał:
- Czy doprawdy będziesz na tym weselu?
- Naturalnie - z żywością zawołała.
- Drużką Elżusi?
- Naturalnie.
- A tworzącym dla ciebie parę drużbantem będzie pan Kazimierz Jaśmont, którego cyfry na cieniutkiej chusteczce wyhaftujesz i tę chusteczkę ofiarujesz mu w zamian podanych ci przez niego bukietów mirtowych... Tak? Umiesz to zapewne na pamięć, jak i wiele innych rzeczy, których ponauczałaś się w czasach ostatnich. Czy wiesz o tym, że wczoraj, kiedy panna Teresa łzawiąc się z czułości opowiadała ci radość swoją i mamy z przypuszczalnego twojego małżeństwa z panem Różycem, śmiejąc się odpowiedziałaś: "Bo to wy wiecie jedno, a ja drugie!" Gdybym wtedy na ciebie nie patrzał, myślałbym, że to stara Starzyńska mówi! Prościejesz, Justysiu, widocznie prościejesz...
Śmiał się głośno, wesoło i patrzał na Justynę bardzo przyjaźnie. Nagle zagadnął:
- Czy to prawda, co pani Fabianowa Bohatyrowiczowa, née Giecołd, mówiła, że już nauczyłaś się żąć wcale dobrze?...
Justyna uśmiechając się pokazała mu obie ręce ze stwardniałymi trochę dłońmi i kilku szramami od ostrza sierpa pochodzącymi.
- Przez cały prawie tydzień po kilka godzin dziennie żęłam... Praca to ciężka, mniej przecież ciężka niż...
- Niż co?...
Z błyskiem oczu dokończyła:
- Niż wieczne gryzienie siebie popielcową myślą:
"Prochem jesteś!" z dodatkiem: "Zanim jeszcze w proch się rozsypałaś!"
- Brawo! Masz słuszność! Są na świecie ludzie, którzy od takich myśli naprawdę z rozpaczy w proch rozsypać się mogą, i ty widać do nich należysz!
Po chwili z powagą zapytał:
- Czy nie przechodzi to sił twoich?
Kształtną i silną kibić swą prostując odpowiedziała:
- Czy wyglądam na istotę, co ma taką postać, jakby do nieba miała się wnet dostać?

Oboje parsknęli głośnym śmiechem, który przez kilka sekund wtórował ogromnemu, ogłuszającemu ćwierkaniu świerszczy w przydrożnych trawach. Znajdowali się w tej chwili
Strony: