Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

Krzesło ze stukiem odsunął i od stołu wstał. Obok niego, ciche jak westchnienia, rozległy się jęki:
- Benedykcie! ja nie mogę... o mój Boże... ja nie mogę wyrazów takich słuchać... ja... takich zdań... o takim człowieku... nie mogę... ja...
Pani Emilia usiłowała podnieść się z krzesła, ale nie mogła. W gardle ją dławić zaczęło, nogi chwiały się pod nią.
- A toż co? - ze zdziwieniem zapytał Benedykt - co ci się stało?
Ale już Kirła z troskliwością i współczuciem przyskakiwał do pani domu ramię jej podając, a z drugiej podtrzymywała ją Teresa. Tak we troje przeszli całą długość jadalnej sali, Benedykt zaś jak wryty wzrokiem za nimi prowadził.
- W imię Ojca i Syna... a cóż ja jej złego zrobiłem? Znowu zachoruje czy co?
Ale w tej chwili giętkie dłonie obie ręce jego ujęły i przylgnęły do nich gorące usta.
- Mój ojcze - z cicha wymówił Witold - pocałuj mię... proszę!...
Coś dziwnie pocieszonego i roztkliwionego mignęło w ponurych źrenicach pana Benedykta; jednak surowo brwi zmarszczył.
- Cóż? może za to, żem w twoją dudkę zagrał o tym panku mówiąc, raczysz mi winy moje przebaczać?
Witold w dłoniach swoich ręce jego trzymając powtórzył:
- Pocałuj mię, mój ojcze...
Na bladawym, smutnie przed nim pochylonym czole syna złożył pocałunek szorstki, ale długi. Uśmiech, niewesoły jednak, gorzki raczej, pod długim wąsem mu przebiegł.
- Gorącą masz głowę - zauważył.
A tej krótkiej, dwuznacznej uwagi Witold może i nie dosłyszał. Ze słowami, które ojciec jego u końca wieczerzy wymówił, i z pocałunkiem ojcowskim wróciła mu cała żywość i wesołość. Pochwycił wpół Martę, która do kredensowej szafy kompot i resztę wina chowała, i kilka razy obrócił ją w kółko, potem przy wtórze śmiechu, łajania i kaszlania starej panny przyskoczył do stojącej u okna Justyny.
- Wiesz, Justynko - pięścią jednej ręki o dłoń drugiej uderzając prędko i z błyskającymi oczami mówił - ten Kirło to pasożyt, pieczeniarz, błazen, czciciel złotego cielca, hipopotaurus, mastodont, przedpotopowe zwierzę! Gdybym mógł, tobym takich ludzi jedną ręką brał tak... za włosy, a drugą za gardło i - trrraf! karki bym im skręcał!
Justyna parsknęła śmiechem.
- Zrób to naprzód z kurczęciem - zawołała- a wtedy uwierzę, że mógłbyś zrobić z Kirłą!
- Jak ojca kocham! - srożył się jeszcze student. - Bo to, widzisz, zakała świata! Gdyby nie tacy, jak on, świat by już był daleko... daleko... A nam o to przecież idzie... ty nie masz może pojęcia, jak nam o to idzie... o idee... o ludzką wolność, godność... W ogień bym za to wskoczył, rodzonego ojca mógłbym się wy...
Wstrzymał się, nie domówił, trochę ochłódł. Nagle w twarz kuzynki przenikliwie spojrzał.
- Czy ty, Justynko, za te dziurawe sito pójdziesz?
Zaśmiała się znowu.
- Masz taki sposób pytania, Widziu...
- Wiesz dobrze, o kim mówię... No, za tego welinowego człowieka, jeżeli oświadczy się o ciebie, pójdziesz?
Wzruszyła ramionami.
- Mój drogi - zwolna odpowiedziała - czyżbym mogła odrzucać od siebie tak wielkie, niespodziewane, cudowne szczęście... taki zaszczyt i łaskę? Sam pomyśl, czyżbym mogła?
Zdawało mu się, że w jej głosie dosłyszał tłumiony śmiech, ale twarz miała poważną, surową i niezwyczajnie błyszczące oczy. Ręką rzucił.

- At - rzekł - niczego z kobietami pewnym być nie można! Zdaje się, że rozsądna, a może i pstro ma w głowie, czy ja wiem? Na Buszmanki was wychowują, to i wszystko na świecie
Strony: