Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

niej jedynym, że lubiła czytanie i ręczne robótki. Pochłaniała dużo książek, wyrabiała mnóstwo poduszek, serwet, kołder itd. Przy tym tęskniła i czuła się coraz częściej napastowaną przez różne bóle, dolegliwości, osłabienia, które zawsze przewidywała z daleka, spotykała z przestrachem i usiłowała odegnać mnóstwem starań i środków. Takim było jej istotnie nędzne życie...
Kiedy ładna, trzydziestoletnia brunetka w milczeniu to wszystko wspominała i myślała, pleczysty, ogorzały, zmęczony i zgryziony mężczyzna w długich butach i płóciennym surducie zwrócił się do niej twarzą, popatrzał jej w oczy i w zgrubiałe swe ręce biorąc jej narcyzową rączkę zaczął:
- Dlaczego ty, Emilciu, od jakiegoś czasu bywasz dla mnie tak obojętną? Co ja ci złego zrobiłem? Czy masz mi co do wyrzucenia? Ot, i dziś biegłem do ciebie, aby przy tobie uspokoić się... odpocząć... Chciałem wygadać się przed tobą, rozpowiedzieć ci wszystko, uścisnąć cię i poweseleć... A ty tylko narzekasz albo milczysz... ot, po prostu, jak wroga mnie traktujesz... Nie pierwszy już raz zauważyłem to w tobie, o! nie pierwszy... Jest się już tak od dawna, ale dziś większy mnie żal zdjął nad tym... Dlaczego zobojętniałaś tak dla mnie? dlaczego wiecznie czujesz się nieszczęśliwą, dlaczego? a? powiedz, aniołku mój, dlaczego?
Ujął jeszcze i drugą jej rękę, twarz swą blisko do jej twarzy przychylał i z miłosnym prawie spojrzeniem, z prośbą, coraz ciszej i czulej zapytywał:
- Dlaczego, Emilciu? powiedz! a? dlaczego, moja koteczko?
Nie broniła się pieszczotom jego, ale delikatną i coraz więcej zasępiającą się twarz swą od jego twarzy oddalając z przejmującym żalem zawołała:
- O! gdybyś się ty był tak nie zmienił, Benedykcie, gdybyś się tak nie zmienił! i ja... byłabym może taką, jak dawniej... Ale tyś się tak zmienił... zmienił...
Zastanowił się chwilę nad tym, co powiedziała.
- A tak - potwierdził - zmieniłem się istotnie...
- I tak nadzwyczajnie - dorzuciła - jakby cię dotknęła różdżka jakiegoś złego czarnoksiężnika... Machnął ręką i zaśmiał się wpółwesoło, wpółgorzko.
- Jaki tam czarnoksiężnik! - odparł. - Życie to, moja duszko, życie zmienia ludzi. W takich, uważasz, okolicznościach ostatni chyba głupiec utrzymywać się może w roli Adonisa... Ale jeżeli ci idzie o moje serce, charakter...
Z wyjątkową u niej energią wyprostowała się i z głębokim przekonaniem rzekła:
- Nie, Benedykcie, nigdy nie zgodzę się na to, aby życie wymagało od nas takich ofiar. Może ono być piękne i szczęśliwe, ale tylko dla tych, którzy odrzucą jego brzydką i prozaiczną stronę. Ale jeżeli kto tak, jak ty, zanurzy się w samych materialnych interesach, a wyrzeknie się wszelkiego piękna i wszelkiej poezji... wtedy.
- Więc oboje z tobą zanurzać się będziemy w poezji - przerwał mężczyzna - a tymczasem bank lub lichwiarze sprzedadzą nam Korczyn i wraz z dziećmi pójdziemy w świat o kiju...
Mówił to łagodnie, ale gdy teraz spojrzał na żonę, wyraz lekceważenia przebiegł mu po twarzy.
- Nie rozumiemy się i zrozumieć się nie możemy - ze smutną obojętnością rzekła pani Emilia.
- Ale na koniec - zawołał mąż - czegóż chcesz? co mi masz do wyrzucenia? dlaczego jesteś nieszczęśliwą? Czyżbyś naprawdę wymagała ode mnie, abym nieodstępnie przy tobie siedząc zaniedbywał obowiązków, jakie mam dla dzieci i dla ciebie samej? abym jak bałwan jaki czytał z tobą romanse, słuchał rzępolenia Orzelskiego i nie dbał o ten nasz kawał ziemi, a na koniec i o swój honor? bo przecież od interesów majątkowych i honor nieraz zależy Czyżbyś naprawdę tego ode mnie chciała?
- Ależ nie! - żywo zaprzeczyła kobieta - teraz już tego nie chcę... o nie! Każde z nas ma już teraz świat osobny... zupełnie inny...

- Więc czegóż ci brakuje? Zbytkiem istotnie otoczyć cię nie mogę, ale i po cóż ten zbytek? a niedostatku dotąd, chwała Bogu, w domu naszym nie ma. Pracy i kłopotów nie masz
Strony: