Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

- A za to - odpowiedziała - że kiedy wszyscy mnie czernili i wyśmiewali, pan Jan, który miał prawo gniewać się i dekrety na mnie wydawać, ujął się i obronił. Bracia mi wszystko opowiedzieli i takoż pana Jana bardzo pochwalili.
- Nijakich ja pochwał godzien nie jestem - odpowiedział Jan - i nijakiego prawa gniewać się na pannę Jadwigę nie mam pewnym będąc, że przez te rzucenie kamienia tylko zażartować ze mnie chciała.
Szkarłatem oblała się, a mnóstwo połyskliwego puchu, który z ostów wyskubała, wymknęło się z jej palców i w powietrze uleciało. Wzrok jej, zawstydzony i niedowierzający, po twarzy jego przemknął.
- Niech pan Jan nie udaje i mnie do kłamstwa nie kusi. Co zrobiło się, tego już nie odrobić, a łganiem gorzej jeszcze człowiek plamę swoją uczerni, że już jej prawie i nie wyprać. Co się zrobiło, to zrobiło się. Nie dla tej przyczyny ja przyszłam, żeby łgać i swojego postąpienia wypierać się, ale dla tej, żeby .powiedzieć, że ja do pana Jana nijakiego już żalu ani gniewu i nijakiej pretensji nie mam. Serce nie sługa, nie zna, co to pany. Co pan Jan winien temu, że w inszej stronie dla pana słońce weszło? Owszem. Daj Boże panu szczęście, zdrowie i powodzenie...
Znowu trochę połyskliwego puchu z palców jej w powietrze uleciało; na towarzysza lat dziecinnych podniosła oczy łzami oszklone.
- Z gruntu serca ja panu Janowi wszystkiego dobrego życzę! - szepnęła.
Ujęty i wzruszony, z zapałem odpowiedział:
- Ja także dla panny Jadwigi, jeżeli tylko zechce, na zawsze szczerym przyjacielem pozostanę, a mam nadzieję, że i pannę Jadwigę szczęście na tym świecie nie ominie...
- Spodziewam się - odszepnęła - spodziewam się, że i mnie Bóg nie opuści...
- A wprędce też może i dozgonnego przyjaciela, takiego, który panny Jadwigi wart będzie, ześle...
Łza stoczyła się po rozognionym jej policzku i na wiszące u szyi końce żałobnej wstążeczki spadła, ale z głową spokojnie i trochę dumnie podniesioną Jadwiga powtórzyła:
- Spodziewam się, spodziewam się, że tego dostąpię. Kiedy już takie przeznaczenie kobiety, żeby jak tyka sama w świecie nie tkwiła, to i mnie go nie ominąć...
- Tedy i ja z gruntu serca pannie Jadwidze wszystkiego dobrego życzę, a proszę, żeby do mnie nijakiego gniewu nie miała...
- A ja pana Jana o dobre wspominanie proszę...
- A jakże! całe życie przyjacielem pani ostanę...
Rękę do niego wyciągnęła, on z uszanowaniem ją pocałował.
- Do chaty mi pora - rzekła - parobek żyto na nasienie młóci, jeszcze źle wymłóci, i dziadunio niedomaga!
Zwolna odwróciła się i zwolna, w czarnej swej sukni, wyprostowana i silna, w grubym warkoczu jak w wieńcu brunatnej pszenicy na głowie, w głąb okolicy ścieżkami odeszła.
Jana jakby przypomnienie jakie w serce uderzyło, tak wstrząsnął się cały i tak szybko ku zagrodzie swojej prawie biec zaczął. Przed rozmową swą z Domuntówną widział Justynę ze stryjem jego w bramie ich zagrody rozmawiającą. Ale gdzież teraz była? Może już odeszła? Może widziała, że on tak długo z Domuntówną rozmawia, i Bóg wie, co sobie myśli! Zdyszany i niespokojny przebiegł ogród i wpadł na podwórko. Anzelm w skurczonej trochę postawie na jedynej schodce małego ganku siedział plecy o słupek opierając.
- Gdzie panna Justyna, stryjku? Tylko co tu była, a teraz nigdzie nie widać. Gdzie poszła? Może do domu?...
Stary ku brzegowi góry ręką rzucił.
- Zdaje się, że nad Niemen poszła...
Jan rzucił się już we wskazanym kierunku, kiedy go głos stryja zatrzymał.

Strony: