Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

miłosierdzia spełnić przy nim może, jeżeli tylko zechce, jeżeli ją to, o czym dowiedziała się, nie zraziło...
Tu pani Emilia splecione ręce w górę wzniosła.
- Zrażać! o Boże! - zawołała. - To, o czym dowiedzieliśmy się, czyni pana Różyca więcej jeszcze interesującym... obudza jeszcze żywszą dla niego sympatię, bo świadczy o naturze pragnącej wyrwać się z więzów szarej rzeczywistości, upajać się choćby snami o tym, co piękne, wzniosłe, poetyczne! Z takim człowiekiem dzielić życie, razem z nim kochać, marzyć...
- Może i upijać się! - mruknął pod wąsem Benedykt, którego oświadczyny te najmniej zdawały się zachwycać.
-To prawdziwe szczęście! - dokończyła pani Emilia.
- Doprawdy! Od takiego szczęścia umrzeć można! - za poręczą fotelu zadzwonił cienki głosik Teresy.
- Fortuna pańska... nazwisko piękne... stosunki... co to i mówić! - z błogim uśmiechem szeptał Kirło.
Kirłowa zaś ze łzami w oczach zwróciła się do Justyny:
- Złote ma serce, kobietę poczciwą i przywiązaną ocenić i uszczęśliwić potrafi. Gdybyś ty, Justynko, wiedziała, jaki on dla nas dobry! Inny na jego miejscu i znać by nie chciał ubogich krewnych, a on przyjacielem jest, prawie bratem i... dobroczyńcą nawet, bo wiesz? czemużbym do tego przyznać się nie miała? bieda przecież wstydu nie czyni! - chłopcami naszymi zaopiekować się przyrzekł i w szkołach za nich płacić... raz już za jedne półrocze zapłacił, ale to nic nie znaczy, - wobec serca i przychylności! Bronkę naszą bardzo lubi i czasem na rękach ją nosi... Onegdaj przyjechał do Olszynki i jak zaczął nas prosić: "Przyjedźcie wszyscy do Wołowszczyzny na parę dni przynajmniej!" Toteż całe dwa dni bawiliśmy teraz u niego całą gromadą, a jak on nas przyjmował!... O przysmaki i inne pańskie przyjemności mniejsza... ale sam usługiwał nam, z dziećmi bawił się i chwilami tylko w tę swoją nieszczęsną apatię wpadał. Złote serce i bardzo biedny człowiek... choć bogaty!
Wilgotne oczy otarła i do Justyny zwrócona, wpółproszącym, a wpółzniecierpliwionym tonem zapytała:
- Cóż, Justynko?
Co zdarzało się bardzo rzadko, pani Emilia wybuchnęła:
- Ależ naturalnie, że Justynka przyjmuje... to cud prawdziwy... niespodzianka losu...
- To już chyba święty Antoni sprawił!... - zadzwoniła Teresa.
- Ja zawczasu, zawczasu przyszłej pani Różycowej do nóżek się ścielę! - z niskim na krześle ukłonem umizgnął się Kirło.
Benedykt milczał, wąs na palec zakręcał, aż z kolei zapytał:
- Cóż, Justynko? mówże!
Justyna podniosła powieki; była zupełnie spokojną i przyjazne. wejrzenie na Kirłową zwracając z lekkim ku niej ukłonem zaczęła:
- Bardzo wdzięczna jestem panu Różycowi za jego uczciwe i zobowiązujące względem mnie postąpienie. Wiem jednak, że niemało namów i wpływów trzeba było na to, aby go do tego kroku nakłonić; domyślam się też, że niemało walczyć z sobą musiał, nim się na ten krok zdecydował. Zupełnie to zresztą rozumiem. Ani położenie moje, ani wychowanie, ani przyzwyczajenia i gusta nie czynią mię odpowiednią dla niego towarzyszką życia. Na wielką panią i światową kobietę nie mam kwalifikacji żadnych ani też żadnej do takiego stanowiska pretensji...
- Tym więcej, tym więcej ocenić powinnaś to bohaterstwo miłości - wtrąciła pani Elmilia.
- Tym większy w tym cud Opatrzności Boskiej! - zawtórowała Teresa.

Strony: