Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

niespodzianie dla niego wyszła spomiędzy gęstego zboża, patrzał ze zmieszaniem na twarzy i w postawie. Usta mu otworzyły się i pod złotawym wąsem ukazały śnieżne zęby. Uśmiechnął się, twarz odwrócił, zawahał się, chrząknął, na koniec, bojąc się znać zbyt głośno przemówić, prawie po cichu przemówił:
- Czy panienka potrzebuje czego? Może drogę dokąd pokazać lub robotnikom pana Korczyńskiego coś powiedzieć? oni tam za górką...
Odjął ręce od pługa do odejścia gotów. Justyna postąpiła parę kroków po wąskim, zielonym pasie rozdzielającym ścianę żyta z płachtą zoranej ziemi.
- Dziękuję - odpowiedziała - wyszłam na przechadzkę i sama nie wiem, jakim sposobem aż tutaj zaszłam...
Ruchem głowy wskazał na białą ścieżkę spośród żyta wyglądającą.
- Ta ścieżka przyprowadziła - zauważył. - Ale to nic - dodał - że panienka tak daleko od dworu zaszła. Można wrócić krótszą drogą, tamtędy... między owsem trzeba iść i wyjdzie się na wprost okolicy, a stamtąd to już do dworu krótka droga.
Mówił teraz głośniej już, prędko i z widocznym pragnieniem okazania się grzecznym i usłużnym. Wyciągniętym ramieniem wskazywał owies, przerzynającą go zieloną drogę i szarzejącą u jej końca okolicę. Justyna patrzała na żywe jego ruchy, którym kształtność ciała nadawała szczególną zręczność i giętkość; nie mogła też nie spostrzec, że z błękitnych, roziskrzonych oczu, zza zmieszania i zawstydzenia, wybuchała mu tajemna, lecz nie dająca utaić się radość.
- Pan Jan Bohatyrowicz? - trochę nieśmiało zapytała.
Odkryte i od reszty twarzy bielsze jego czoło zaszło rumieńcem, z rumianych i ogorzałych policzków ledwie krew nie wytrysnęła.
- A jakże! - odpowiedział i palcami dotykając rączek pługa ze spuszczonymi oczami zapytał: - Skąd panienka wie, kto ja jestem?
- Widuję pana czasem... ciotka Marta mówiła mi o ojcu i stryju pana...
Znów twarz na chwilę odwrócił i chrząknął, ale śmielej już odpowiedział:
- Pewno o stryju Anzelmie, bo on kiedyś dobrze znał pannę Martę...
Urwał i po krótkim milczeniu, zdobywając się widocznie na nową śmiałość, dodał jeszcze:
- I ja też kiedyś w Korczynie bywałem... ociec mnie tam brał z sobą... ale już potem nigdy nie byłem. Czego chodzić, kiedy żadnej przyczyny nie ma?
I jakby mu nagle przyszła na pamięć jakaś obraza czy niechęć, głowę podniósł trochę butnie, brwi zmarszczył, ręce na rączkach pługa położył i zawołał na konie, aby szły naprzód. Lejce tylko, które mu plecy opasywały, ściągnął i parę razy do koni przemówił:
- Wolniej, kasztan! wolniej, gniada, wolniej!
Pług posunął się znowu, tylko daleko powolniej niż wprzódy i znowu lemiesz głęboko rył się w pulchną rolę, a po błyszczącej policy spływały strumienie ciemnej, miałkiej ziemi. Justyna wąskim brzegiem żytniego łanu szła obok pługa z niejakim zdziwieniem na zachmurzoną nagłe twarz towarzysza patrząc. Po chwili wskazując rolę zapytała:
- Po koniczynie?
- A jakże - odpowiedział.
- Pod pszenicę?
Rzucił na nią szybkie spojrzenie, w którym błysnęło trochę niedowierzania i obawy. Pomyślał może, że ona chce z niego żartować.
- Panienka niby to zna się na gospodarstwie?
Zmieszała się z kolei. Istotnie, bardzo mało posiadała wiadomości o tej ziemi, po której stąpała i której zjawiska, obrazy i plony budziły w niej często ciekawość i zachwycenie. To i owo z rozmów toczonych dokoła niej zapamiętała, ale z bliska pracom rolniczym ale przypatrywała się nigdy. W tej chwili dziwiła ją pozorna przynajmniej łatwość, z jaką młody rolnik pracę swoją spełniał. Wyobrażała sobie, że orać jest bardzo ciężko.

Strony: