Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Olsztyn: Nad Niemnem

Tomy: 1 2 3

- Państwo nie rozumieją naszych nazwań - objaśnił. - Aktorka, czyli sukcesorka... to jest.:. dziedziczka... Dziadunio panny Domuntówny, Jakub Bohatyrowicz, miał tylko jedną córkę, którą wydał za Domunta. Córka i zięć prędko pomarli i tę jedną wnuczkę jemu zostawili. Całe tedy gospodarstwo, wcale piękne, na nią spadnie, a o starym gadają, że i pieniądze jeszcze ma...
Justyna uśmiechnęła się. Spostrzegła była rozkochane spojrzenie, jakie Domuntówna przez mgnienie oka zatopiła w twarzy Jana:
- Piękna panna! - ścigając wzrokiem oddalającą się zauważyła.
- Co do piękności, to bynajmniej! - z widocznym niezadowoleniem odpowiedział - owszem, zdaje się, że nadmiar wielka i gruba! Ale - poprawił się śpiesznie - pracowita i z dobrym sercem, to prawda! Czy panienka uwierzy, że gospodarstwo u niej idzie niegorzej jak u jakiego mężczyzny?... I wszystko ona robić zdoła, taka silna... Przeszłego lata o najemników trudno było, to, aż śmiech powiedzieć, sama z parobkiem kosiła i orała... Wtedy mnie stryj powiedział, żebym jej pomagał bo starego Jakuba bardzo szanuje i do tego głowę sobie nabił...
Zamilkł widocznie czegoś nie dopowiadając; zmieszał się znowu, chrząknął i prędko zagadał:
- Ten Jakub to może już prawie dziewięćdziesiąt lat ma... Francuzów pamięta, a więcej jak pięćdziesiąt lat temu z dziadem pana Benedykta Korczyńskiego na wojnę chodził. Po wojnie ożenił się, już w późnym wieku, i doświadczył wielkiego nieszczęścia. Żonka go porzuciła, a on to sobie tak wziął do serca, że od tego czasu troszkę zwariował. Nie to, żeby całkowicie wariatem był, ale troszkę... Jadwiśka pięknie staruszka dopatruje, lubi jego i pieści jak małe dziecko...
Czuć było, że zbliżali się do wsi dużej i ludnej. Głosy ludzi i zwierząt coraz wyraźniej dawały się słyszeć. U brzegu kończącego się owsa trzej chłopcy, bosi i w białych z grubego płótna ubraniach, z niewielkiej przestrzeni pola zbierali koniczynę. Jeden, barczysty, tęgi i rudowłosy, kosił, a dwaj, młodzi, niedorośli, grabili i zgarniali ściętą trawę w małe kopice. Jan uśmiechnął się, otworzył usta dla powiedzenia czegoś i powściągnął się, na koniec, nie mogąc znać powstrzymać się zupełnie, do kosarza, którego kosa pobrzękiwała i na słońcu pobłyskiwała, zawołał:
- Adaś! a spóźniliście się z koniczyną, aá wstyd patrzeć! Będzie wam za to od ojca!...
Zaczepiony, nie odwracając się, z gniewem odkrzyknął:
- Ciągnij się za swój nos, a o cudzy nie dbaj!
Jeden z młodszych chłopców grablami rześko ziemię drapiąc cienkim głosem zawołał:
- E! ociec dziś na nas i nie patrzy! Z miasta tylko co powrócił i o procesie gada!
- Ja po swojej koniczynie już dziś i zaorałem!- filuternie sprzeciwił się jeszcze Jan.
- Wiadomo! żebyś ty czego lepiej nie zrobił! Znać dudka z czubka! - sarknął znowu kosarz.
- W ojca wrodził się - zauważył Jan do Justyny - taki gniewliwy jak i ociec. Oni mnie streczno-streczni przychodzą, Fabiana Bohatyrowicza synowie... i pomiędzy nami kłótni żadnej nie ma. Tylko tego Adasia najwięcej teraz to gryzie, że mu w jesieni do wojska trzeba iść... Jak sobie na to wspomni, gadziną staje... Jeszcze i czwarty brat u nich jest, Julek, ale taki zawzięty rybak, że go z Niemna ani ściągnąć... Za Niemnem i za swoim psem, Sargasem, świata nie widzi, a do tego troszkę głupi. A siostrę ich, Elżunię, panienka widziała...
Wtem stanął, zatrzymał konie i smutnie wymówił:
- Ot już i okolica, i droga do dworu..,
Zdjął czapkę i w wahającej się postawie na Justynę patrzał.
- Może bym ja - zaczął nieśmiało - panienkę do domu odprowadził, żeby podczas jaki zły pies albo bydlę nie nastraszyło!...

Może jedno z tych nie spełnionych żądań, o których przed chwilą mówił, smutkiem napełniło mu oczy. Może żałował ubiegłej godziny czasu przedłużyć ją pragnąc. Z niepokojem patrzał na tę, tak mu z pozoru obcą kobietę, która w tej chwili wcale go nie słuchając głowę podała
Strony: