Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • Orginalne i ciekawe projekty WigaSystem - ogrody zimowe. Ogrody zimowe w których możesz czytac swoje ulubione lektury
  • Jeżeli masz problem z czytaniem książek w internecie polecamy pogotowie komputerowe Warszawa Pogotowie komputerowe działające na terenie Warszawy.
  • Jeżeli potrzebujesz tanich ubezpieczeń Twojego samochodu, firmy czy wybierasz się na zagraniczną wycieczkę i mieszkasz na terenie Olsztyna. Zajrzyj na stronę: tanie ubezpieczenia Olsztyn. Pełna pomoc w doborze właściwych ubezpieczeń.
  • Oftalmika okulista Olsztyn miła obsługa, konfortowe warunki, fachowa pomoc okulistyczna. Jeżeli masz problemy ze wzrokiem i mieszkasz na terenie Olsztyna i okolic zapraszamy do gabinetu okulistycznego Oftalmika.
  • Krasicki konferencje mazury - profesjonalne konferencje dla firm w zamku Krasickim.

Lektury on-line Olsztyn: Pan Tadeusz

Księgi: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
Kaptur tylko nasunął i pacierz swój kończył;
Więc Tadeusz odjechał i z gośćmi się złączył.

Właśnie wtenczas myśliwi smycze zatrzymali
I wszyscy nieruchomi w miejscach swoich stali;
Jeden drugiemu ręką dawał znak milczenia,
A wszyscy obrócili oczy do kamienia,
Nad którym stał pan Sędzia; on zwierza obaczył
I rąk skinieniem swoje rozkazy tłumaczył.
Pojęli wszyscy, stoją, a środkiem po roli
Asesor i pan Rejent kłusują powoli;
Tadeusz, będąc bliższy, obudwu wyprzedził,
Stanął obok Sędziego i oczyma śledził:
Dawno już nie był w polu; na szarej przestrzeni
Trudno dojrzeć szaraka, zwłaszcza śród kamieni.
Pokazał mu pan Sędzia; siedział biedny zając
Płaszcząc się pod kamieniem, uszy nadstawiając,
Okiem czerwonym spotkał myśliwców wejrzenie
I jakby urzeczony, czując przeznaczenie,
Ze strachu od ich oczu nie mógł zwrócić oka
I pod opoką siedział martwy jak opoka.
Tymczasem kurz na roli rośnie coraz bliżej,
Pędzi na smyczy Kusy, za nim Sokoł chyży,
Tuż Asesor z Rejentem, razem wrzaśli z tyłu:
"Wyczha! wyczha! " i z psami znikli w kłębach pyłu.

Kiedy tak za szarakiem goniono, tymczasem
Ukazał się pan Hrabia pod zamkowym lasem.
Wiedziano w okolicy, że ten pan nie może
Nigdy nigdzie stawić się w naznaczonej porze.
I dziś zaspał poranek, więc na sługi zrzędził,
Widząc myśliwców w polu, czwałem do nich pędził;
Surdut swój angielskiego kroju, biały, długi,
Połami na wiatr puścił; z tyłu konno sługi
W kapeluszach jak grzybki, czarnych, lśniących, małych,
W kurtkach, w butach stryflastych, w pantalonach białych;
Sługi, które pan Hrabia tym kształtem odzieje,
Nazywają się w jego pałacu dżokeje.
Czwałująca czereda zleciała na błonia,
Gdy Hrabia ujrzał zamek i zatrzymał konia.
Pierwszy raz widział zamek z rana i nie wierzył,
Że to były też same mury, tak odświeżył
I upięknił poranek zarysy budowy;
Zadziwił się pan Hrabia na widok tak nowy.
Wieża zdała się dwakroć wyższa, bo stercząca
Nad mgłą ranną; dach z blachy złocił się od słońca,
Pod nim błyszczała w kratach reszta szyb wybitych,
Łamiąc promienie wschodu w tęczach rozmaitych;
Niższe piętra oblała tumanu powłoka,
Rozpadliny i szczerby zakryła od oka.
Strony: