Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

rozgrzeszenie. Zaręczam ci przez Boga wiecznie żywego, bracie Czarusiu, ulgi doznasz w swym sercu!
Cezary roześmiał się serdecznie. Wśród tego śmiechu mówił:
- Niedoczekanie twoje, księżulku, żebyś mię na swój arkan pochwycił! Ja jestem wolny źrebiec. Jeść możemy pospołu, gawędzić, urżnąć się również, bo ksiądz to lubisz i znasz się na jakości potraw i wartości napojów lepiej ode mnie. Ale skądże pretensja, żeby z takimi kwalifikacjami rządzić tak subtelnym organizmem jak ludzkie, jak moje sumienie?
- Bo ja, widzisz, oprócz tego, że jestem gurmandzista i bibosz oprócz tego, że lubię wesołość, śmiech, żart, jestem jeszcze pokorny i wierny sługa boży.
- Wiem o tym. Ale ja nie jestem z parafii. Ani z tej, ani z żadnej.
- Toteż chodzisz po ziemi, między cichymi i poczciwymi dziećmi bożymi jak złośliwy napastnik, a śmierć i morderstwo leżą na twoich śladach, choć krok twój jest taki swobodny, niewinny, lekki, iście chłopczyński.
- Nic, nic. Jakoś przejdę dalej.
- A któż cię to tak potraktował niegrzecznie? Masz siną pręgę na twarzy.
- Upadłem na drodze i skaleczyłem sobie twarz.
- Tiens! Widzisz, nie masz kroku pewnego. Potykasz się i ty. Niepewnie krok stawiasz.
- Nie kieruje moimi krokami ta doskonała księża zasada: rozkazywać z najgłębszą pokorą i słuchać rozkazów z niezgłębioną dumą. Chodzę po swojemu. Ale jakoś i tak dam sobie radę.
- Niech ci Bóg wszystko przebaczy. I niech cię strzeże ode złego. Muszę już iść do kościoła. Zostań tu sam - i płacz przy tym grobie, w cichości duszy.
- Farecur! - mruknął Cezary.
Ksiądz nie odpowiedział. Szybko odszedł.
Cezary powrócił do swego pokoju chyłkiem, z twarzą osłoniętą, ażeby go zaś kto nie zobaczył ze śladem ciosu szpicruty na twarzy. Zawiązał twarz chustką, zakopał się w łóżko i zasnął jak kamień. Spał przez cały dzień i część nocy. Obudziło go światło w pokoju i odgłos kroków. To Hipolit Wielosławski stał nad łóżkiem. Cezary niechętnie podniósł głowę.
- Cezary! Co się z tobą dzieje? Nie jadłeś i nie piłeś...
- Spałem.
- Dobrze. Ale każże sobie cokolwiek przynieść. Co każesz?
- Proś, żeby mi tu przynieśli herbaty. Jestem cokolwiek niezdrów i dlatego nie mogę iść do stołu.
- No, do stołu nie ma po co, bo już wszyscy dawno śpią. Ale Maciejunio coś ci sprokuruje.
- Nie trzeba! Słowo ci daję, że nie trzeba! Poczekam do jutra.
- Chłopcze! Co się z tobą dzieje! Co tam ukrywasz na twarzy?
- Szedłem przez park wieczorem. Gałąź mię uderzyła w policzek.
- Dziwna gałąź, która trafia akurat w policzek. Nawet gałęzie dają w naszych stronach po twarzy. Co za kraj przestarzałego honoru!
- Tak. Kraj cokolwiek zanadto przestarzałego honoru.
- Czaruś! - rzekł nagle Hipolit z wyrzutem - cóż ty, bracie, tak się kryjesz przede mną! Nie chcę ci się narzucać, skoro się kryjesz.
- Ależ nie kryję się! Spałem.
- Widzę przecie, że chowasz w sobie jakąś mękę. Coś się tu dzieje dookoła ciebie, czego nie mogę zrozumieć. Mówią mi różne głupstwa, a nawet świństwa. Niczemu nie wierzę. Teraz ta pręga na twarzy...
- Daj mi pokój!

- Czyż nie byliśmy żołnierzami jednego strzeleckiego rowu! - mówił Hipolit ze łzami, chwytając towarzysza za rękę. - Poznałem cię do dna i nie mieliśmy obadwaj tajemnicy przed sobą. Jeden za drugiego szedł jakby za siebie samego. Słowo -jeden trupem by się był położył
Strony: