Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

sprawy oddzielał od oczu ludzkich. Brodiaga, w którym Cezary rozpoznał ojca, znikł za owym parkanem. Nim jednak znikł, obejrzał się na Cezarego i niepostrzeżonym ruchem głowy przywołał go w to właśnie miejsce. Cezary wrócił na swe stanowisko robocze, przez chwilę jeszcze zawzięcie pracował, a potem rzucił łopatę i szybko ruszył w kierunku kloaki. Gdy tylko skręcił za parkan, chwyciły go ręce ojcowskie.
Teraz już nie było wątpliwości! To były ręce, oczy, usta, piersi ojcowskie! Głowa młodzieńca z westchnieniem niewysłowionego szczęścia, z jękiem upojenia spoczęła na piersiach ojca. Ręce tamtego objęły chłopca w ramiona. W cuchnącej woni kloacznej, która dech zapierała - wśród innej woni - fetoru zgniłych trupów, którą tu wiatr wirujący przynosił - przeżyli świętą chwilę znalezienia się, przytulenia, pierwszy moment spotkania obydwu na tej ziemi. Bezsłowny głos szczęścia wydzierał się z ich piersi. Drżało w nich jedno jedyne serce i jedna krew płynęła w ich żyłach. Kiedy dały się słyszeć kroki nadchodzącego człowieka, ojciec i syn odskoczyli w przeciwległe końce ustępu i pod pozorem korzystania z odległych od siebie dołów czynili na przechodniu wrażenie ludzi, którzy o sobie nic zgoła nie wiedzą. Skoro zaś ów trzeci odszedł do roboty, wrócili na swe miejsce.
- Dlaczego nie możemy być razem jawnie? - spytał Cezary.
- Boję się! Tatarzy znali mię tutaj. Wszyscy mię znali. Mógłby mię który przez jaką zemstę wydać. Zabiliby mię. A teraz nie chcę umierać!
- Za co by cię mieli zabijać?
- Czy to wiadomo, za co teraz ludzie ludzi zabijają!
- Mama nie żyje! - wyznał Cezary.
- Wiem.
- Byłeś na jej grobie?
- Byłem.
- Skąd wiesz, gdzie leży?
- Od Gruzina, od księdza.
- Jakżeś trafił do mnie?
- Trafiłem... - rzekł z cichym uśmiechem Seweryn Baryka.
Oczy jego zaszły ciężkimi łzami, które pewnie w tej chwili od szeregu lat po raz pierwszy przerwały tamy męczarni jego duszy. Zaszlochał, głucho załkał na piersiach syna. Młody utulił go w ramionach. Podparł go i ugłaskał drżącymi rękoma.
- Gdzie się spotkamy? - spytał szybko Cezary.
- W nocy tu przyjdę. Będę czekał na tej pryzmie kamieni, gdzie zawsze.
- Warty w nocy chodzą dookoła koszar.
- Znam ja miejsce, gdzie warty chodzą. Nie jednę tu już noc przeczekałem myśląc, że przypadkiem wyjdziesz.
- Po północy wyjdę.
- Pójdziemy do mamy. Tędy polem pójdziemy.
- A skąd ty przychodzisz?
Seweryn Baryka zakreślił ręką półkole ogarniające północny horyzont.
- Ale skąd? - pytał syn.
- Ze świata.
- Ale skąd?
- Z Rosji.
- Powiedzieli mi, żeś zginął.
Po chwili Cezary zawył z radości, zawył jak pies:
- Nie zginąłeś! Nie zginąłeś! O, cóż za szczęście!
- I ty nie zginąłeś!
- A gdzieś ty był tak długo? Gdzieś był, tata?
- W legionach - daleko, daleko - w Polsce.

Strony: