Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

- Jakże może nie być, towarzyszu? - tłumaczył mu Cezary. - Przecie tu stoi numer, który sam wypisałeś. Sam na czemodanie przylepiłeś tenże numer. Wziąłeś czemodan z moich rąk. Sam go do składu poniosłeś. Prawda?
- Być może, iż poniosłem. Dużo pakunków noszę do składu. Być może, iż napisałem i przylepiłem numer. Dużo numerów piszę i przylepiam. Takie moje zajęcie. Ech, towarzyszu, takie moje zajęcie. - dodał z westchnieniem, przewracając oczy do góry.
- No, to idźże jeszcze raz i dobrze poszukaj!
- Szukałem - rzekł kolejarz niechętnie. - Wszystkie kąty przeszukałem. Nie ma! Prawdę wam mówię, towarzyszu: nie ma!
- Jakże może nie być! - zaperzył się stary Baryka. - Kwit jest, pieniądze za przechowanie zapłacone, wszystko w porządku, to i pakunek być musi!
- Zrobię to dla was, jeszcze raz pójdę. Poszukam... - westchnął poczciwiec. Poszedł. Znowu długo szukał. Wrócił jednak ze smutnym westchnieniem:
- Nie ma waszej walizki...
- Gdzież się podziała? - pytali w pasji, jeden przez drugiego.
- Czy ja wiem, gdzie się podziała! Nie ma jej.
- Ale pomyślże, towarzyszu - perswadował Cezary. - Kwit...
- Cóż ty mi z twoim kwitem w oczy leziesz!... - odparł tamten nie bez gniewu. - Kwit twój widzę, a czemodanczika twojego nie widzę.
- Gdzieś go podział? - zaperzył się Cezary.
- Czy ja wiem, gdzie on się mógł podziać? Nie ma go!
- Ukradli mi tę walizkę! - krzyknął Seweryn w uniesieniu.
- Złodzieje! - potwierdził Cezary.
- Oddawaj mi moją własność! - krzyknął starszy chwytając za rękaw opiekuna rzeczy złożonych na przechowanie. Tamten flegmatycznie usunął mocną prawicą rękę Baryki i niemniej flegmatycznie oświadczył:
- Słysz, towariszcz! Ty nie szumi. Bolsze pomałcziwaj. A co będzie, jeśli z powodu głupiej walizki do czrezwyczajki zajedziesz, zamiast do twojej tam Polski?...
Seweryn Baryka pokiwał posępnie głową. Zamyślił się głęboko. Westchnął. Odeszli w milczeniu. Już za drzwiami gmachu kolejowego Cezary mruknął:
- Nie będziesz miał antypiryny na twoje bóle głowy. Bodaj to! Nie będziesz miał aspiryny. Nie mamy tej walizki!
- Przeczekam i to. Ale powiedz, powiedz, Czaruś... „Pilnowałem jak oka w głowie” tamtej broszury. Była ze mną w kilku setkach przygód, gdzie śmierć w oczy zaglądała. A tu w taki głupi, w taki strasznie głupi sposób nie dopilnowałem. Jakże można było zawierzyć! Cóż też za stary osioł ze mnie! Nie zostawię ci tej książeczki...
- Dzieciństwo, tatuś...
Cezary chciał jeszcze dodać, że przecie wie, co jest w tamtej broszurze, lecz zamilkł spojrzawszy na twarz ojca. Brnęli poprzez kałuże i świeże śniegi dążąc do swego noclegu.

Oczekiwanie na nowy repatriacyjny pociąg do Polski potrwało, niestety, tygodnie. Długie i ciężkie tygodnie. Ukarani za pychę posiada- nia czystych koszul na zmianę, chodzili teraz w brudnych i nie wywijali bliźnim przed nosem chustkami do nosa. Pokosztowanie rozkoszy burżuazyjnych wymysłów przyprawiło ich o żal dokuczliwy, gdy tych wymysłów zabrakło. Nie mieli już nic a nic do spieniężenia, gdy wyczerpały się pieniądze, które zachowali byli przy sobie. Gospodarz, krawczyna „rodem z Warszawy”, ani myślał trzymać ich w swej izbie, gdy się dowiedział, że im czemodan zasekwestrowano. Imali się najordynarniejszej pracy, ażeby przetrwać czas tak trudny. Wystawali na zmianę przed urzędem polskim oczekując na wiadomość o pociągu, istotnie jak żebracy. A nie można było nic przedsięwziąć - chyba iść piechotą o kiju na zachód. Na to starszy sił nie miał. W dodatku wciąż zapadał na swe niemoce. Trzeba było podczas gorączkowania układać go w pewnej dziurze pod schodami,
Strony: