Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

- Słyszane rzeczy! To dziewczę, które prochu nie wąchało, ośmiela się twierdzić, że my na wojnie czyściliśmy buty w przedpokojach, jak pan Jędrek.
- Ależ nie! Wiem, że ścigałeś nieprzyjaciół jak Czarniecki.
- O nieprzyjaciołach, o bolszewikach ostrożnie! Obecny tutaj mój przyjaciel Baryka jest -jak by to powiedzieć? - prawie bolszewikiem.
- Tak? Pan? - zdziwiła się owa panna Karolina mierząc gościa ostrym od stóp do głów spojrzeniem.
- Żarty! - mruknął Baryka.
- Jeszczem też normalnego bolszewika na oczy nie widziała...
- A coś ty widziała „na oczy”, Karolino, dziewczę z pałacu białego na Ukrainie?
- Jeszczem widziała oborę od strony twojego pałacu i pałac od strony twojej obory.
- Muszę ci wytłumaczyć, Cezary, że panna Szarłatowiczówna, tu obecna Karolina - takie imię chrzestne - ano, trudno! - defekt - utraciła dobra swe ziemskie na Ukrainie, skoro tylko bolszewicy się narodzili. Była bowiem na pensji w Warszawie, uczyła się geografii, algebry - tak! - i stylistyki, kiedy jej dobra zabierano. Teraz zarabia na kawałek chleba. Karolina Szarłatowiczówna kury maca w Nawłoci.
- Twoje kury, wielki magnacie!
- Jest to przenośnia, właśnie stylistyczna - wmieszał się do rozmowy młody księżulo - jest to pars pro toto. Karolcia zajmuje się nie tylko kurami...
- Ale i gęsiami... - dorzucił Hipolit.
- O, zaraz gęsiami, gęsiami!... - gorszył się młody księżyk.
- A czyż się nie zajmuje gęsiami, krowami, cielętami, źrebiętami?...
Stęskniłem się za nią, mój drogi pomidorze . Nieraz - Cezary świadkiem! - leżąc w rowie zaczynam marzyć i wyrażam słownie marzenie wewnętrzne: - Napiszę list do Karoliny Szarłatowiczówny, herbu Rogala. Zapytam jej, czy kury dobrze się niosą?
- A szczęście, żeś tego listu nie wysłał, bo byłabym ci odpisała! No!
- No! Z takimi błędami ortograficznymi, że pała! Pała z minusem! Zresztą na Ukrainie to nie raziło. Któż by tam o polską ortografię... Boże drogi! Tam przecie wsio po russki...
- Widzę ze smutkiem, że braciszek nie daje pani przyjść do słowa... - rzekł Cezary.
- Poczciwe to z kościami, dobre jak kotlet z marchewką, ale musiał pan przecie, leżąc z nim po rowach, zauważyć... Biedny, biedny chłopczyna...
- Karolino, nie daj się! - podszczuwał ksiądz Anastazy. - Broń się, dziewczę z buzią jak malina! Jeżeli go teraz nie oszołomisz, znowu zapanuje nad tobą.
- Przebaczam mu z góry wszystko. Biedny bohater, inwalida, zmizerowany w bojach obrońca swych trzód, stadnin, obór, powozów i batów...
- Kolacja! Otóż i kolacja! - z zapałem głosił ksiądz Nastek.
- Primum edere, deinde philosophari. Nieprawdaż, panie poruczniku? - zwrócił się do Baryki.
- Niestety, nawet nie: sierżancie...
- Jakążeście tam ponad inne przekładali? - spytał ksiądz chwytając wprawną dłonią gąsiorek ze starką.
- Siwuchę przekładaliśmy stale i niezmiennie, ale teraz przepij no, Nastek, do tego Czarusia...
- A, Czaruś mu na imię? Właśnie chciałem zapytać, bo to bez tego nieporęcznie.
- No, to panie Czaruś - nasze! Ładne imię, prawda Karusia? Podoba ci się?
- Dość ładne imię... - uśmiechnęła się panna Karolina.
- Takie imię dobrze się mówi... - wsunął uwagę wujcio Michaś.
- Czaruś - i kwita! - zdecydował ksiądz połykając od jednego zamachu zacny kieliszek przezacnej „staruszki”.

Był to średniego wzrostu, krępy i zażywny księżulo. Włosy miał przystrzyżone „na jeża”, twarz pucołowatą, okrągłą, po bokach, pod nosem i na brodzie siną od golenia. Zdrowie i wesele tryskały z jego oczu, twarzy i pysznej figurki. Wciąż się klepał po kolanach i udach
Strony: