Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

przeskoczyć, ani ominąć, ani w ogóle przerwać tego dosiadania świerka z jego bujnymi i sprężystymi gałęźmi.
- Diabli z tymi świerkami! - irytował się kapłan. - Co to za pomysł, żeby zostawiać na drodze takie małe koczkodany.
- Bo kto widział, żeby nosić tak długie sutanny! - mówiła kuzynka wydobywając księdza na wolność. - Księża za granicą nie chodzą już w takich spódnicach. Nawet my, kobiety, nosimy przecie krótkie suknie, nie takie do samej ziemi.
- Cicho! Co się wtrącasz do kapłańskich sukienek...
- Muszę się wtrącać, bobyś był nie wyszedł z tego świerka, żeby nie ja.
- I to prawda. Ten nikczemnik nie chciał wyleźć spode mnie. Ale suknie kapłańskie to nie twoja rzecz! Nic ci do tego! Swoich pilnuj!
Po chwili księżyk Anastazy zaczął śpiewać na cały ogród:
Caroline, Caroline,
Prends ton chapeau fleuri,
Ta robe blanche
De dimanche
Et tes petits souliers vernis...
- Nastuś! Co ty po nocy wyśpiewujesz? - zaśmiała się panna Karolina.
- Jestem na urlopie, jestem na wakacjach, w domu rodzinnym, Caroline...
- Ciocia usłyszy...
- O, zaraz usłyszy! Akurat! Usłyszy albo i nie usłyszy. Noc jest tak ciemna, że gdzie by tam kto co słyszał. Ksiądz - to musi być eo ipso - mizantrop. Jakem był w Paryżu...
- Dobrze, dobrze, opowiesz, co tam było w Paryżu... Ale musimy iść prędzej. Deszcz pokrapuje. Spieszmy się!
Szli prędzej zaułkami ogrodu, w ciemności choć oko wykol. Ksiądz coraz bardziej postękiwał i uskarżał się na przeszkody, a Cezary w tym miejscu zupełnie obcym musiał uczepić się ręki panny Szarłatowiczówny, żeby zaś nie ulec losowi plebana. Ręka tej wiejskiej panny, choć maleńka, była mocna i muskularna. Uczepiwszy się raz - wojak nie popuszczał jej ze swej dłoni aż do chwili, gdy cała trójka stanęła przed jakimś białym murem. Tutaj panna trafiła do drzwi, niewidocznych dla Baryki, i otworzyła je. Weszli do sieni wyłożonej ciosowym kamieniem, na którym krok dźwięczał donośnie. Ksiądz Anastazy dociągnął swe ciężkie stopy do drzwi prowadzących z tej sieni na prawo i otworzył je z hałasem znacznie większym ponad potrzebę. Cezary chciał iść za nim, ale panna Karolina go zatrzymała, tłumacząc, że jego pokój jest dalej. Kapłan z głębi ciemnego pokoju zawołał:
- Ja już sam trafię do łóżka, a ty pokaż drogę porucznikowi.
- Ładnie mię wykierowałeś, opiekunie szepnęła panienka ze śmiechem. - A czy aby naprawdę trafisz do łóżka?
- Kpisz czy o drogę pytasz? Do łóżka bym znowu nie trafił! Dobre sobie! Już je widzę, o, już je mam. Łóżeczko kochane...
Caroline, Caroline,
Prends ton chapeau fleuri....
- Dobranoc, kanoniku! - zawołał Cezary.
- Dobranoc, brygadierze! - jęknął kapłan zapadając gdzieś głęboko.
Panna Karolina i Cezary zostali sami w pustej i ciemnej sieni. Przez chwilę młoda gospodyni tych miejsc szukała z pośpiechem świecy po kątach, z dala się trzymając od gościa. Wreszcie z radością w głosie oświadczyła, iż znalazła już świecę. Zaczem potarła zapałkę i roznieciła światło.
- Ten dom - mówiła - jest to jakoby dawny zbór ariański, przerabiany wielokrotnie. Teraz tu jest mieszkanie rządcy, kancelaria i pokoje gościnne.
Otworzyła drzwi na prawo i wskazała Cezaremu pokój, wysoko podnosząc świecę.

Strony: