Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

- Brama! - zawrzasnął Jędrek takim głosem, że od jego brzmienia powinny się były natychmiast same otworzyć obie wierzeje tej starej i sfatygowanej strażnicy folwarku.
Tymczasem nadbiegł chłopak z konopiastą grzywą, dyszący tak, że tchu nie mógł złapać, i posmarkujący z przerażenia nosem sinym i krostowatym. Konie wbiegły na dziedziniec bezdrożny, zarośnięty więdnącymi chwastami i jeszcze pachnący od ich ostatniego oddechu. Znowu wózek zatrzymał się obok czterech starych lip, tak starych, że się je kochało od pierwszego spojrzenia. Za tymi lipami stał dworek pradawny, z dachem czarnym, mocno powyginanym i schodzącym na ściany modrzewiowe niemal do samej ziemi. Dokoła stały zabudowania folwarczne nowe, z murowanymi słupami, porządne i solidne. Hipolit zeskoczył z konia, ksiądz Anastazy wylazł z bryczki i obadwaj skierowali się ku dworkowi. Na ich spotkanie wyszedł jegomość opalony na kolor razowego chleba, wąsaty, przysadkowaty, typowy pan okumon. Cezary zapytał panny Karoliny, czy także wysiądzie i wejdzie do tego domu.
- Nie - odpowiedziała niezdecydowanie. - Tu jest ładny staw. Pójdę nad staw.
- Czy ja mogę pójść z panią?
- Jeżeli pan sobie życzy...
Minęli płoty plecione z jodłowych gałęzi, które opasywały ogrody dokoła dworu, i z górki zeszli nad staw. Stał cichy, rozległy, czysty, pod niebem jesiennym, uroczy w swych sitowiach, tatarakach i pałkach. Daleko, na drugim końcu wodnego rozlewiska, wpływała doń rzeka, szeroka w swym ujściu. Tuż zaraz były parzyste pogródki z szerokich balów, prowadzące poziom wodny na podsięwodne młyńskie koło. Mostek z okrąglaków nad tymi pogródkami ułatwiał przejście z drogi wjazdowej na groblę zarosłą wysoką trawą.
Skoro panna Karolina i Cezary minęli ten mostek, uderzył ich powonienie zapach zwiędłej olszyny i zapach wodnych ziół rosnących poza groblą w wilgotnych wądołach. Stanęli na najwyższym miejscu grobli i przypatrywali się stawowi. Był piękny w swej barwie, rozległości, ciszy. Urok zapomnienia, odosobnienia, bytu poza światem, samotności poza wszystkim uśmiechał się do przybyszów z tej wdzięcznej na wejrzenie, samoswojej wody. W nieruchomej tafli jej odbijały się wysokie olchy ocieniające młyn i dwie ruchome postaci - Karoliny i Cezarego. W zakręcie rzecznym, szerokim ramieniem uchodzącym między żółte sitowia, dwie dzikie kaczki-krzyżówki beztrwożnie przepływały. Cezary został wprost uderzony przez wrażenie, że już to miejsce zna, już je widział niegdyś - że już tu był. Co więcej - dziwnie niesamowity żal ściskał mu serce na widok sennowładztwa tej wody - jakby za tym miejscem tęsknił latami. „Jakimże sposobem to być może? - zadawał sobie pytanie. - Byłoż to niegdyś we śnie, już tak dawno przespanym, że zginął do cna w pamięci?” I oto wtedy przepłynęło przez jego serce dziwaczne a przejmujące boleścią słowo: „sekuła”.
- Ach - westchnął z głębi - prawda... Przypominam sobie... Toż to za takim oto stawem, za własną jakąś „sekułą” moja matka przepłakała swoje życie.
Z podwójną zachłannością objął oczyma tę tutejszą „sekułę” i nie mógł nasycić się jej widokiem. Patrzył na chmurki wielobarwne - czerwone, zwiastujące wiatr, i fioletowe, niosące nowe deszcze jesieni -jak przepływały nad czystą taflą. Zabarwiała się wtedy aż do samego dna, stawała się głęboka, przepaścista, niedosięgniona, pełna tajemnic i otchlistego życia tam w głębi. Gdy chmury pożeglowały nad pola, znowu jesienny kolor nieba spływał na czystą powierzchnię. Młyn czarny turkotał i w jego pobliżu nie można było rozmawiać. Panna i Cezary poszli wzdłuż grobli, prowadząc w głębinie wodnej odbicia swoje, doskonałe i wierne aż do śmieszności.
- Był taki staw u nas, na Ukrainie... - rzekła panna Karolina.
- Doprawdy? Bo znowu ja widzę w tym stawie ulubione miejsce mojej matki. Takie musiało być to jej miejsce ulubione.
- Każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie. To jest ojczyzna duszy.
- Ja nie mam.

Strony: