Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

Cezary był ponury i głucho zawzięty. Mruknął gniewnie:
- Rozmawiasz wciąż z tym grubasem.
- Muszę...
- To jest nie człowiek. To istny burżuj. Byk z wąsami. Ty możesz patrzeć na jego wypomadowaną głowę? Ja nawet z daleka nie mogę znieść tego byka.
- Czarusiu! Czarusieńku! Czarnoksiężniczku mój! Nie myśl o żadnym byku. Nie patrz na niego. Ty jesteś jeden, jak jedno jest słońce na niebie.
- Jeżeli to jest prawda, że mnie lubisz, to jakimże, u licha, sposobem możesz rozmawiać z tym bęcwałem?
- Mówiłam ci już wtedy - Czaruś - wtedy - pamiętasz? - wtedy - że muszę.
- Nie pamiętam...
- Już nie pamiętasz? On jest bogaty, ma pieniądze po bracie, który bezpotomnie umarł. Może spłacić belle-mére'ę, która stopudowym ciężarem wisi na Leńcu. Byłabym niezależna. Uwolniłabym się. Muszę!
- No, to i ja muszę z nienawiścią patrzeć na niego.
- Nie myśl teraz o tym, Czarusiu, Czarusieńku...
- Myśl o tobie łączy się z myślą o nim. A ja o tobie myślę i myślę. Dniem i nocą! Tylko ciebie na tej ziemi widzę! Tylko ciebie, zawsze i wszędzie! Ja szaleję bez ciebie! Ty, Lauro! Kiedy?
- Ach, kiedy... Obmyślę. Może dziś. Posadź mię teraz, a potem znowu tańcz ze mną...
- Jeżeli ten burżuj jeszcze raz nachyli się do ciebie i będzie szeptał... Co on szepce? Jak śmie szeptać? Jeżeli jeszcze raz będziesz się uśmiechać, gdy on zacznie szeptać, to zrobię taki skandal, że tu wszyscy wylecicie jak z procy.
- Bolszewiku!
Pani Laura usiadła na swym miejscu właśnie wtedy, gdy wtoczono do sali balowej na ruchomym fotelu pana Storzana. Ubrany we frak, biały krawat i kamizelkę, uczesany i swobodny - gospodarz Odolan robił głębokie wrażenie na swym łóżku ruchomym, z bezwładnymi nogami, okrytymi lekkim szalem. Całe towarzystwo skupiło się obok niego. Wrzucając wciąż i wypuszczając monokl z oczodołu, pełnego ciemności, pan Storzan witał wszystkich dawnym eleganckim gestem i miłym uśmiechem. Poruszał rękoma i zdawało się, że szasta znieruchomiałymi nogami.
- Cieszę się - mówił do dam, które go otoczyły - że na tym dzisiejszym zebraniu mogę służyć przynajmniej za jego emblemat, za symbol.
- Jaki? Jaki emblemat? Jaki symbol? - dopytywano się ze wszech stron.
- Jestem emblematem tych wszystkich „kadłubków, których ta zabawa ma wesprzeć. Proszę o kieliszek...
Pan Storzan ujął kieliszek, który jeden z sąsiadów podał mu niemal na klęczkach, drżącymi palcami objął jego wysmukłą nóżkę, z trudem podniósł go do góry swą suchą ręką, i z wytwornym uśmiechem, pełnym w tej minucie skupionego, jakby symbolicznego cierpienia, rzekł do otaczających:
- Piję za zdrowie bohaterów naszej ziemi, którzy w obronie jej wolności, w obronie naszej wolności potracili ręce albo nogi!

Wypito ten toast w uroczystym milczeniu, wśród grozy ogólnej, ze łzami w oczach. Wejście gospodarza, a zwłaszcza ten jego posępny toast, przerwało tańce. Część towarzystwa przechodziła do sali jadalnej, gdzie były przygotowane arcysmaczne zakąski. W tym to czasie pani Wielosławska podeszła majestatycznie do panny Wandy Okszyńskiej, bez słowa ujęła ją pod rękę i poprowadziła przez ciżbę osób. Wanda Okszyńska była najpewniejsza, że ta przepotężna w jej mniemaniu dama widziała swoim jaśnie wielmożnym sposobem na wskroś jej myśli, uczucia, haniebne zamysły i obmierzłe żądze, a teraz wyprowadza ją do drzwi tego pałacu, w celu wypchnięcia poza społeczność ludzką, na dziedziniec ciemny i pełen starych furmanów z batami. Tymczasem pani Wielosławska przyprowadziła eks-pensjonarkę
Strony: