Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

poczęła grać murzyńskie tańce i cała sala napełniła się posuwistymi figurami. Teraz zabawa sięgała swego zenitu. Z jadalni (a raczej pijalni) dochodził mniej arystokratyczny chaos głosów. Ktoś tam już śpiewał wysokim barytonem, przypominającym śpiew kół tramwaju na zakręcie w mroźny poranek. Słychać było nawet krzykliwe sprzeczki indywiduów podpitych. Hipolit i ksiądz Anastazy zjawili się we drzwiach sali balowej i poczęli dawać znaki Cezaremu. Ruszył ku nim, przeciskając się przez tłum roztańcowany.
- Dlaczego ty nic nie pijesz? - pytał Hipolit wybałuszając zamglone oczy i czepiając się rękami bezradnymi nie tylko sąsiadów, lecz i sąsiadek.
- Owszem, piję.
- Nic nie pijesz i nic nie jesz. Ciągle tańczysz i tańczysz. My pijemy, a ty nie pijesz. Jakieś kozackie kozaki wytańcowujesz. Co to jest?
- Przecież to ja go namówiłem... I ty także !... - perswadował wikary.
- Do diabła! Klecho, do diabła! Wiem, co mówię. On nami gardzi. Wiem i już! Nie chce z nami pić, bo my jesteśmy burżuje, a on wielki bolszewik. Nie przeszkadzaj mi, smarkaczu! Czarny jezuito, pomidorze! Wiem, co mówię. Czaruś, bracie! Pamiętasz?
- Pamiętam, Hip! Nie ma o czym...
- Między Łysowem a Patkowem, w lesie Rogaczu. Tu łączka, tam dwór, tu droga. Ja leżę w rowie i nie widzę ani łączki, ani lasu, ani dworu, bo mię ta ryfa moskiewska sztykiem w bandzioch . A dopiero czuję: ktoś się podsadza pode mnie. Na barana mię i w dyrdy przez tę łączkę w dole, przez mostek do Patkowa! Bracie! Pij ze mną, bracie rodzony! Rodzony bracie, Czaruś Baryka!
- Dobrze, wypijemy!
- Ty, klecho, czarny jezuito - precz! Jeszcześ tu! Pomidor - won! Pijemy! Czyś ty wąchał proch, pomidorowy jezuito? Siedziałeś w mysiej dziurze u Pana Boga za piecem, a zęby ci szczękały ze strachu, kłap-kłap-kłap... Ja cię znam! Teraz się dopiero wylakierowałeś... To nie sztuka, bratku!
- Oto są skutki wychowania w moskiewskim gimnazjum.... - mruczał do otaczających ksiądz Anastazy.
- Będziesz tu jeszcze ze swym Chyrowem wyjeżdżał! O, to już nad moje siły!
- Cicho, Hip! Jakże można tak na brata nastawać...
- Co za brat! To klecha. W Chyrowie się po łacinie spowiadał. Piję z tobą, a ten precz!
- Piję i ja z tobą! - wołał Cezary, czynem stwierdzając słowne zapewnienie.
- Co to za picie! Gardzisz mną, niby z tej racji, że ja jestem szlagon, niby burżuj, a ty czerwony bolszewik. Och, grubo się mylisz, Czaruś... Grubo! Rozkraj serce moje, rozkraj serce, a zobaczysz...
- Czaruś, pijże i ze mną! - nastawał ksiądz Anastazy. - Nie słuchaj, co ten libertyn o mnie wykrzykuje. To jest skutek moskiewskiego wychowania. Po prostu - moskiewskie wychowanie i kwita!
- Piję z tobą, księże dobrodzieju.
- Precz, czarny! Widziałeś, Czaruś, jaką to sutannę włożył... Atłasy z wierzchu, a pod spodem plecy pomidorowe. A bas la calotte! - począł krzyczeć Hipolit tak ochrypłym głosem, że wszyscy w tej rozległej pijalni zwrócili się ze śmiechem w jego stronę.
Ale Hipolit w tej chwili już mało co widział. Machał rękami i ruszał nogami bezskutecznie, bo nie mógł stawiać kroków. Siadł na stole i zwiesił głowę na piersi. Przyjaciele, sąsiedzi, znajomi ujęli go pod ręce i opierającego się z całej siły potaszczyli dokądś w zadymioną przestrzeń.

Na placu został ksiądz Anastazy. Ten poczuł się w obowiązku zastąpienia Hipolita. Pili we dwu z Baryką, raz w raz całując się i bez przerwy dysputując. Dysputa była teologiczna, nafaszerowana i naszpikowana takimi subtelnościami, że wreszcie nie wiadomo było kompletnie, czego dowodzi wikary, a co zbija Cezary. Podnosili głos coraz wyżej, czepiali się
Strony: