Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

- Cóż to się stało? Jakim sposobem? Dlaczego? Kto winien? Poczęto zbierać dane dla ustalenia historii tego dnia. Ale to szło z trudem, gdyż Karolina zazwyczaj była wszędzie, wciąż się krzątała, wciąż biegała dokądś i skądś szła z powrotem. Jakże tu było ustalić dokładne dane? Maciejunio stwierdził, iż on pierwszy usłyszał jej krzyk, wołanie o pomoc na ganku. Domyślał się przeto, że przyszła z ogrodu. Lecz w ogrodzie i w parku nikt jej nie widział, gdyż tam było o tej porze pusto. Poczęto śledzić krok za krokiem, minutę za minutą, gdzie Karolina tego dnia była: w oborach, w domu ekonoma, w czworakach, w domu rządcy, w kurniku, w chlewach. Poczęto ustalać ścisłą chronologię tych jej wypraw i stwierdzono, że po obiedzie, więc najpóźniej, była w mieszkaniu rządcy, pana Turzyckiego. A więc wszyscy, nawet pani Wielosławska, obiedwie ciotki, wuj Michał, Hipolit, Cezary, Maciejunio - pobiegli do „Arianki”. Pani Turzycka, stale zatrudniona, jeżeli nie w kuchni, to w jej okolicach, nic nie wiedziała, co się stało „na dworze”. Gdy jej oznajmiono, że Karolina nie żyje, zupełnie zaniemówiła. Siadła na krześle i wytrzeszczonymi oczyma patrzyła na ten zbiór wysoko postawionych person. Coś niezrozumiałego mamrotała i ględziła w kółko. Wreszcie wybuchła:
- Ale przecie panna Karusia była tutaj u nas nad wieczorem! Zdrowa jak rybka! Najłaskawsza, najmilsza osoba! Co też państwo mówią!
- O której godzinie Karolina była tutaj? - spytał wuj Michał.
- O której godzinie? Zaraz... Bo to nie patrzyłyśmy na godzinę. Rozmawiałyśmy sobie, gadu-gadu... Weszła, zamknęła drzwi, bo przez te drzwi wieje zawsze, usiadłyśmy w tym naszym, żal się Boże! saloniku - i tego... Która to była godzina, jak tu u nas była panna Szarłatowiczówna, Wandziu, gdzie ty jesteś? Wandziu!
Z drugiego pokoju dał się słyszeć głos nieśmiały panny Wandy Okszyńskiej. Najprzód zwykłe chrząknięcie, a później głos:
- Była czwarta. Po czwartej.
- Czwarta - powtórzyła pani Turzycka z dokładnością. - Po czwartej.
- Czy Karolina jadła tutaj co u państwa albo może piła? - zapytał Michał Skalnicki w sposób niewinny i jakby plotkarski, gromadzący wszelkie wersje przedpogrzebowe, jak to bywa.
- A piła. Lubiła wodę z sokiem porzeczkowym. Zawsze u nas piła albo wodę z porzeczkowym, albo herbatę z żurawinowym. Zrobiłam trochę tego soku porzeczkowego na zimę. To panna Karolina piła ten sok. Jak przyszła, mówię grzecznie: „Paniusia się napije herbatki z żurawinami...” A panna Karolina na to...
- Całą szklankę wypiła`?
- Tak, całą. Zdaje się, że całą szklankę. A może i co zostało. Tego nie pamiętam, proszę państwa. Rozmawiałyśmy. Czy to można...
- Proszę pani... A może tu jeszcze stoi gdzie ta szklanka, z której nieboszczka Karusia sok piła? Trzeba by zobaczyć, co to za sok, że jej tak zaszkodził!
- Sok porzeczkowy zaszkodził!... - przeraziła się pani Turzycka. Mój sok! - Zbielała wszystka na twarzy i zatrzęsła się całym obfitym ciałem. - Ten sok mógłby zaszkodzić pannie Karolinie? Sok, który ja sama, własnoręcznie przygotowałam? Nie, proszę pana! Wszystko można na mnie powiedzieć, ale sok, który ja przygotowałam, pannie Karusi nie mógł zaszkodzić! To już trudno i darmo! - zdecydowała z godnością i dumą obrażoną.
- Sama pani podawała jej szklankę z wodą i sokiem?

- Czy ja sama podałam? Zaraz! Sama pobiegłam do kuchni, jak panna Karusia objawiła swą wolę, że napiłaby się wody - nabrałam szklankę wody z blaszanego wiaderka. Woda przecie z naszej studni, najczystsza w świecie. Potem weszłam do śpiżarki i wyniosłam stamtąd flaszkę z sokiem. Postawiłam tę flaszkę na tacce. Obok flaszki wodę w szklance. Zawołałam moją siostrzeniczkę, tę Wandzię, biedactwo, co ją państwo byli łaskawi zabrać na zabawę do Odolan - żeby zaniosła tackę do pokoju i żeby podała pannie Karusi, bo sama poszłam
Strony: