Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • Orginalne i ciekawe projekty WigaSystem - ogrody zimowe. Ogrody zimowe w których możesz czytac swoje ulubione lektury
  • Jeżeli masz problem z czytaniem książek w internecie polecamy pogotowie komputerowe Warszawa Pogotowie komputerowe działające na terenie Warszawy.
  • Jeżeli potrzebujesz tanich ubezpieczeń Twojego samochodu, firmy czy wybierasz się na zagraniczną wycieczkę i mieszkasz na terenie Olsztyna. Zajrzyj na stronę: tanie ubezpieczenia Olsztyn. Pełna pomoc w doborze właściwych ubezpieczeń.
  • Oftalmika okulista Olsztyn miła obsługa, konfortowe warunki, fachowa pomoc okulistyczna. Jeżeli masz problemy ze wzrokiem i mieszkasz na terenie Olsztyna i okolic zapraszamy do gabinetu okulistycznego Oftalmika.
  • Krasicki konferencje mazury - profesjonalne konferencje dla firm w zamku Krasickim.

Lektury on-line Warszawa: Przedwiośnie

Części: 1 2 3

zamknąć śpiżarkę. Nieraz się tak zostawi śpiżarkę na dwie minuty, a potem tego brak, tamtego nie ma. Kto wziął, kto ruszał - utnij głowę, wbij zęby w ścianę - nie wiadomo.
- A więc to panna Wandzia przyniosła wodę z sokiem z kuchni do pokoju? - pytał uprzejmie wuj Michał.
- Tak, Wandzia.
- A gdzież jest panna Wandzia, siostrzeniczka pani dobrodziejki?
- Wandziu - chodź ino tutaj! - zawołała pani Turzycka. Z sąsiedniego pokoju wyszła panna Wanda i dygnęła przed zebranymi. Znała już wszystkich, często bywała we dworze, doświadczyła wielu łask i niemało przyjemności od tych osób, więc nikogo się już nie lękała. Zresztą oswoiła się towarzysko podczas tego na wsi pobytu, nabrała pewnej ogłady w obcowaniu. Blask lampy naftowej niewyraźnie oświetlił twarz panny Okszyńskiej. Stała spokojnie niedaleko drzwi, skubiąc według swego nałogu pensjonarskiego brzeg fartucha.
- To pani podała wodę w szklance naszej kuzynce, Karolinie Szarłatowiczównie? - pytał pan Skalnicki występując niejako w imieniu wszystkich zebranych. Mówił dobrotliwie, po ojcowsku i bardzo grzecznie.
- Tak. Ja podałam - odrzekła Wanda.
- Czy podała jej pani sok osobno we flaszce, a wodę osobno w szklance, czy też sama pani nalała soku do szklanki?
Panna Wanda nie odpowiadała od razu. Robiło to wrażenie, że zbiera myśli i przypomina sobie te drobne wydarzenia. Odpowiedziała wreszcie:
- Panna Karolina nalała sobie soku z flaszki do szklanki.
- Tak że pani nic innego nie robiła, tylko przeniosła tacę z kuchni do tego saloniku i tu pani na stole tacę postawiła?
- Jeszcze... Jeszcze wzięłam z szafy w tamtym pokoju cukier w srebrnej cukiernicy i postawiłam na tacy.
- Bo czasem - wtrąciła z pośpiechem pani Turzycka - panna Karusia dokładała cukru. Choć ten sok był słodki. - Boże drogi! Jeszcze jak, ale oczywiście z kwaskiem, więc lubiła dosłodzić. Wandzia, poczciwości dziecko, wzięła z szafy cukier wiedząc już z góry o guście panny Karoliny, postawiła na tacy i przyniosła.
- A czy pani, panno Wando, osłodziła tę wodę dla naszej kuzynki, czy to zrobiła ona sama? - spytał Hipolit.
- Ja osłodziłam tę wodę.
- Pani`? - pochwycił Michał Skalnicki.
- W tym pokoju czy w tamtym? - pytał Hipolit.
- W tamtym pokoju... - rzekła Wanda po chwili wahania.
- Dlaczego pani już z góry słodziła wodę cukrem? - pytał Hipolit.
- Bo panna Karolina tak lubiła. Lubiła, żeby było słodko.
- Ile łyżeczek cukru pani wpuściła do szklanki? - nastawał Wielosławski.
- Dwie.
- Pani wie na pewno, że to był cukier, a nie co innego? Może pani przez pomyłkę wsypała do tej szklanki nie cukru, lecz czego innego?
- To był cukier z cukiernicy.
- Pani to doskonale pamięta?
- Pamiętam.
- A może by pani poznała szklankę, z której piła nasza krewna?
- Poszukajże tej szklanki, moje dziecko! Może tutaj gdzie ta szklanka stoi! Trzeba panów przekonać o twej niewinności... - mówiła pani Turzycka niespokojnie, z troską, ale i nie bez ironii.
- Nie. Marynia zabrała tackę ze szklanką, umyła ją i jużeśmy w niej piły kawę z ciocią. Albo ciocia, albo ja piłyśmy kawę z tej szklanki.

Strony: